29 wrz 2012

14. "Kosogłos" - Suzanne Collins






      Tytuł polski: "Kosogłos"
      Tytuł oryginału: "Mockingjay" 
      Autor/ka: Suzanne Collins
      Wydawnictwo: Media Rodzina
      Liczba stron: 376
      Ocena: 9/10


 
Z dniem dzisiejszym moja przygoda z "Igrzyskami Śmierci" dobiegła końca. Czuję się zupełnie tak, jak po przeczytaniu ostatniej części przygód Harry'ego Pottera. Taka dziwna pustka. Skończyło się - już nigdy nie będę miała przyjemności dowiadywać się jak toczą się dalsze losy Katniss, Peety i Gale'a. Niby książki będą sobie leżeć grzecznie na półce, ale co z tego? Nawet jak zacznę czytać całą serię po raz drugi, to już nie będzie to samo. Przecież będę wiedziała co będzie dalej, jak się to wszystko zakończy...

Siedemnastoletnia Katniss wraz z matką i siostrą przeprowadza się to Trzynastki - dystryktu, który rzekomo nie przetrwał, tuż po tym, jak władze Kapitolu prawie doszczętnie zniszczyły jej dom rodzinny. Mimo początkowej niechęci zgadza się zostać Kosogłosem - symbolem oporu przeciw kapitolińskiemu tyranowi. Trzynastka sprawnie przygotowuje się na ostateczne rozprawienie się z okrutną władzą, lecz zadanie nie jest proste. Jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić?

Czy ostatnia część trylogii dorównuje swoim dwóm poprzedniczkom? Jedni mówią, że to najlepsza, drudzy, że najgorsza część cyklu. Mojej opinii nie mogę przyporządkować ani do pierwszego, ani drugiego stwierdzenia. Dlaczego?
Powiem tak: spodziewałam się czegoś nowego, lepszego, jakiegoś powiewu świeżości. Liczyłam, że nie będę mogła się oderwać, tak jak to było przy pierwszej i drugiej części, a pani Collins zarówno fabułą jak i nagłymi zwrotami akcji wbije mnie w fotel. I rzeczywiście tak było, tyle że dopiero od ¾ części książki. 
Początek jak początek - trzeba się było rozeznać, dowiedzieć się co nastąpiło po Ćwierćwieczu Poskromienia, poznać nowych bohaterów. Może to tylko ja taka niecierpliwa jestem, że najchętniej przerzuciłabym na ostatnią stronę i czytała od tyłu? Tymczasem czytałam i czytałam, aż powoli zaczęłam dochodzić do wniosku, że pani Suzanne skończyły się pomysły i pisze, byleby jakoś trylogię zakończyć. Na szczęście w porę akcja przeniosła się do Kapitolu.

Bohaterowie...Tu jestem trochę na autorkę najprościej mówiąc: wkurzona. Nie dość, że uśmierciła trzech z moich czterech ulubionych bohaterów (mimo że jakieś 90% z Was i tak już "Kosogłosa" ma za sobą i tak nie zdradzę o kogo mi dokładnie chodzi, by nie psuć tej "niespodzianki" tym, którzy jeszcze się z nią nie zapoznali), to jeszcze w taki sposób potraktowała Peetę...Ale cóż - ten tragiczny wątek też swoje miejsce gdzieś musi znaleźć. A żeby nie było, że wytykam same negatywy - po raz kolejny chwalę bogaty język pisarki i to, że nie zapomniała o pewnych życiowych wartościach, jakimi są przyjaźń czy miłość. Swoim stylem sprawiła, że mimo niektórych nużących momentów, książki i tak nie chciało się zamykać.

Podsumowując: czuję pewien niedosyt i to muszę przyznać. Trzecia część ma swoje lepsze i gorsze momenty, ale tragicznie nie było. Momentami "Kosogłos" przypominał mi "Insygnia śmierci" - ostatnią część Harry'ego Pottera. Dobro. Zło. Walka. Poświęcenie. Nawet ten epilog, gdzie główni bohaterowie przedstawieni są jako dorośli już ludzie. Nie mam tu zamiaru nikogo oskarżać ani porównywać, co to, to nie. Z czystym sumieniem mogę jednak umieścić magiczny świat wykreowany przez panią Collins zaraz za fenomenem pani Rowling na liście tych najważniejszych cykli. Cykli, do których często będzie się wracać i o których po prostu się nie zapomina.


Igrzyska Śmierci
tom 1 | tom 2 | tom 3

23 wrz 2012

Stosik nr 2


Od dołu:
  • Suzanne Collins - "Kosogłos" - trzecia część trylogii nareszcie w moich rękach! Aż mi wstyd, że czekałam z tym tak długo. Oczywiście jestem w trakcie czytania,
  • Carlos Ruiz Zafón - "Marina" - od dawien dawna marzyłam, żeby przeczytać jakąś książkę autorstwa pana Zafóna. Myślałam, że umrę ze szczęścia, jak w szkolnej bibliotece ujrzałam "Marinę",
  • E.L.James - "Pięćdziesiąt twarzy Greya" - wygrana w konkursie, patrz: post niżej. Mam mieszane uczucia, ale zobaczymy co z tego wyjdzie,
  • Sofokles - "Antygona" - lektura dla klas pierwszych gimnazjum, lecz nasza "kochana" polonistka wszystko przekłada na później. Przeczytana, muszę powiedzieć, że podobała mi się. W ogóle wszystko co greckie mnie fascynuje,
  • Helen Fielding - "Dziennik Bridget Jones" - ostatnio przeglądając domowe półki natrafiłam na obie części. Zaryzykuję, a co.
  • Helen Fielding - "Bridget Jones. W pogoni za rozumem" - jw.
To by było na tyle. Niedużo książek, ale na jakiś czas mam co czytać. Najbliższa recenzja powinna pojawić się niedługo, ten tydzień nie jest aż tak bardzo zawalony sprawdzianami/kartkówkami jak poprzedni. Miłego dnia!

22 wrz 2012

Info + tajemnicza przesyłka...

Witajcie. Na samym początku chcę przeprosić, bo, jeśli chodzi o posty, bloga ostatnio trochę zaniedbałam. Jak można się łatwo domyślić - jest to wina szkoły, wiążących się z tym ton prac domowych, wypracowań i sprawdzianów, nawet, a może szczególnie, w pierwszy miesiąc nauki. Zaczęła się rutyna. Przez następne dziesięć (no dobra, dziewięć) miesięcy będzie toczyć się to samo błędne koło: szkoła, dom, nauka. W moim przypadku jedynym "urozmaiceniem" są egzaminy gimnazjalne, ale na ten czas wolę nie zaprzątać sobie tym głowy.
Miniony tydzień był totalną mordęgą, jeśli chodzi o sprawdziany. Oczywiście, jak to na początku roku bywa, wszyscy musieli sprawdzić co z zeszłego zapamiętaliśmy. Na szczęście siedzenie nocami wśród książek (szkolnych) opłaciło się - do dziennika zaczęły wpływać pierwsze dobre oceny ;)
Macie już więc moje usprawiedliwienie, czas skończyć to narzekanie i przejść do milszych rzeczy.

Pewnego (a jakże) pochmurnego popołudnia natknęłam się w skrzynce na powiadomienie, że na poczcie czeka na mnie przesyłka. Niewiele myśląc, czym prędzej poszłam ją odebrać. Ku mojemu zaskoczeniu, w środku znalazłam książkę - widocznie wygraną w jednym z konkursów internetowych. Portal granice.pl wybrał idealny moment - ostatnio jestem w sytuacji kryzysowej, jeśli chodzi o lektury na te jesienne dni. Bardzo serdecznie dziękuję, książkę dodam do najbliższego stosiku.

Przesyłka przed...

I po otwarciu. Jak sami widzicie, książka nosi tytuł "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Tytuł wielokrotnie obił mi się o uszy, ale nigdy jakoś nie wykazywałam zainteresowania tą lekturą. Pożyjemy, zobaczymy.

Słyszeliście coś o tej książce? Czytaliście? Z chęcią się o niej czegoś więcej dowiem :)
Jak widzicie, zmieniłam szablon i myślę, że tym razem zostanie tu na dłużej. Co chwila z resztą coś zmieniam, poprawiam, mam nadzieję, że coś mnie w końcu zadowoli. Do napisania!

15 wrz 2012

13. "Jim Morrison. Król jaszczurów" - Jerry Hopkins




      Tytuł polski: "Jim Morrison.
      Król jaszczurów"
        Tytuł oryginału: "The Lizard King:
      The Essential  Jim Morrison" 
      Autor/ka: Jerry Hopkins
      Wydawnictwo: ISKRY
      Liczba stron: 164
      Ocena: 6/10


 "Legenda Jima Morrisona - kontrowersyjnego, żywiołowego lidera amerykańskiej grupy The Doors - trwa do dziś. Syn oficera armii amerykańskiej, poeta, muzyk, idol - jaki był naprawdę? Czy świadomie dążył do samounicestwienia? Jego śmierć jest bowiem nadal otoczona aurą tajemnicy. Przedawkował, czy ktoś mu pomógł rozstać się z tym światem? Skąd tyle sprzeczności w zeznaniach świadków? Dlaczego policja "wyciszyła" sprawę? Dlaczego został szybko i potajemnie pochowany w Paryżu? Opowiadając o życiu Morrisona, autor stara się znaleźć odpowiedzi między innymi na te pytania..."

 Jim Morrison. Legendarny wokalista i współzałożyciel amerykańskiej grupy the Doors, członek słynnego "Klubu 27" obok takich gwiazd jak Jimi Hendrix, Janis Joplin, Kurt Cobain czy - nie tak bardzo dawno - Amy Winehouse. Muszę przyznać, że mnie, jako fankę the Doors, od zawsze fascynowała postać Jima, a nigdy nie miałam okazji, by dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Podczas pewnego pobytu w bibliotece ujrzałam na półce biografię tegoż muzyka i powiedziałam sobie, że głupio nie wypożyczyć jak się ma okazję. W ten sposób zaczęła się moja podróż w szalone i odległe lata sześćdziesiąte...
Autor biografii to Jerry Hopkins, który nie jest wcale nikim przypadkowym; można go nawet nazwać dobrym znajomym lidera. Niektórzy zapewne kojarzą go jako współautora innej biografii Morrisona - "Nikt nie wyjdzie stąd żywy". Przez to, że pan Hopkins miał kontakt z jego osobą, dodatkowo otrzymujemy prezent w postaci opinii i przemyśleń autora dotyczących różnych aspektów życia muzyka.
Jimowi w książce towarzyszymy już od najmłodszych jego lat. Poruszamy się za nim niczym cień, widzimy co go inspirowało i miało wpływ na jego późniejszą karierę, zarówno muzyczną jak i pisarską. Przechodzimy przez młodzieńcze lata Morrisona, przez niełatwy okres przebicia się na amerykańskiej scenie muzycznej, aż do niewyobrażalnego światowego sukcesu zespołu i ciekawą znajomość z wieloletnią partnerką Jima - Pamelą. Całą historię zamyka nie do końca wyjaśniona śmierć muzyka i szybki jego pochówek na cmentarzu Père-Lachaise w Paryżu. Autor nie bawi się w rozpowszechnianie plotek podawanych przez media, tylko sam próbuje odkryć, co było przyczyną samobójczej śmierci idola milionów ludzi na całym świecie, nie wychwalając go przy tym ani nie oczerniając. 
Ciekawym dodatkiem są dwie czarno-białe wkładki w środku książki z rzadko spotykanymi zdjęciami muzyka. Uzupełnieniem są wywiady z artystą, które zajmują mniej więcej (aż!) 1/3 książki. Lekka przesada, lecz dużo ciekawych faktów można się dowiedzieć.
Podsumowując: książka pana Hopkinsa to rzecz wspaniała jako pierwsza zapoznająca z postacią Jima - szalonego i kontrowersyjnego muzyka oraz poety - pozycja. Momentami nudnawa, lecz na pewno zawierająca dużo unikalnych faktów na temat osoby Morrisona, pokazująca jego życie od wczesnych lat dzieciństwa, aż do ostatecznego upadku na dno.

8 wrz 2012

12. "Inni" - Ewa Draga




      
      Tytuł oryginału: "Inni" 
      Autor/ka: Ewa Draga
      Wydawnictwo: Dębogóra
      Liczba stron: 460
      Ocena: 7/10




 "Miasto w Polsce podobne pozostałym, licealna klasa jakich wiele, ludzie, jakich tysiące i siedemnastoletnia dziewczyna: zwykła, lecz Inna. Ewa Draga z maestrią balansuje między starożytnym mitem a powieścią dla młodzieży. Zwykła historia nastoletniej miłości w niezwykłych okolicznościach - kiedy najtrudniej pogodzić z własną tożsamością."

Przyznam, że gdyby nie to, że pozycję tę poleciła mi koleżanka, wątpię, bym kiedykolwiek zwróciła na nią uwagę. Po przeczytaniu opisu myślałam: "A, kolejna książka z gatunku paranormal romance, tyle że tym razem napisana przez polską pisarkę. Pewnie nic ciekawego, wszyscy piszą o tym samym, byleby zarobić.". Podczas jednego z moich częstych pobytów w bibliotece ujrzałam ją jednak na półce i postanowiłam wypożyczyć. Trudno, przecież nic nie stracę.
Główną bohaterką książki jest Karolina, na co dzień mieszkająca w Gliwicach, ucząca się w publicznym liceum. Pewnego dnia jest jednak zmuszona do zmiany szkoły na prywatną, po nieprzyjemnej sytuacji zaistniałej w jej poprzedniej, w której uznano ją za winną wypadkowi. Nie wiedząc dlaczego wyrzucono ją za coś, czego nie zrobiła, po pewnym czasie okrywa u siebie nadprzyrodzone zdolności, których nie jest w stanie kontrolować. W nowej szkole poznaje tajemniczego Gabriela, który wyjawia jej całą prawdę o niej, jak również o sobie samym. Dowiadując się pewnych faktów o swoim życiu, Karolina zdaje sobie sprawę, jakie grozi jej niebezpieczeństwo.
Książkę czytało się całkiem przyjemnie, ale do czasu. Całym problemem staje się ta "ucieczka", która opisywana była w sposób naciągany, jakby autorce wyczerpały się już wszystkie pomysły. Wątek miłosny: dwóch chłopaków, ona jedna, czyli można powiedzieć, tradycyjny już, schemat. Jeśli już stoimy przy negatywach - wszelkie nazwy z tytułowego Innego świata. Pani Ewa poszła na łatwiznę zapożyczając nazwy z języka greckiego, przez co wychodziły jakieś totalne łamacze języka, których nie byłam od razu w stanie przeczytać. Najgorsze z tego wszystkiego? Literówki, całe mnóstwo literówek. Szczerze wątpię, by książkę przed wydaniem oddawano komukolwiek do korekty; czasami można było znaleźć po kilka błędów w druku nawet na jednej stronie.
Teraz czas na plusy: świetnie wykreowani bohaterowie. Bardzo polubiłam Karolinę, myślę że miałybyśmy sporo do pogadania. Jej przyjaciółki, Marek, Gabriel, Liliana - wszyscy tacy realni, widać, że autorka pojęcie o dzisiejszej młodzieży ma. CHWALĘ: gust muzyczny pani Ewy (Joy Division, nawet do Radiohead się przekonałam), książki, miło wiedzieć czego słuchają i co czytają bohaterowie. No i narracja pierwszoosobowa, chociaż inaczej napisanej tej książki sobie nie wyobrażam. 
Niemniej jednak książkę polecam na te coraz zimniejsze jesienne wieczory, pod kocem z kubkiem herbaty w ręce. Pozycja ta może wiele nie uczy, do refleksji nie zmusza, lecz przyznać trzeba, że szybko i przyjemnie się ją czyta. Z pewnością będę wypatrywać drugiego tomu.

3 wrz 2012

11. "Wykreślone imię" - Rhiannon Lassiter





      Tytuł polski: "Wykreślone imię" 
      Tytuł oryginału: "Bad Blood"
      Autor/ka: Rhiannon Lassiter
      Wydawnictwo: W.A.B.
      Liczba stron: 336
      Ocena: 2/10



"Wdowiec samotnie wychowujący córkę i syna poznaje rozwódkę, która ma dwoje własnych dzieci. Próbują stworzyć zgodną rodzinę, co nie jest łatwe. Sama myśl o czwórce kłótliwych dzieciaków w jednym domu wywołuje dreszcze.Pewnego dnia ojciec otrzymuje tajemnicze zaproszenie do posiadłości nad jeziorem. Ani dzieci, ani dorośli nie wiedzą, co ich tam czeka...Powoli odkrywają mroczne tajemnice opuszczonego domu. Dlaczego w książkach ktoś wykreślił imiona bohaterów? Czemu kukły znalezione w pudle z napisem: Dalila i jej trutnie mają wydłubane oczy? Jakim cudem przemieszczają się, kiedy ludzie nie patrzą? Skąd wzięła się lalka, która oplata wszystko włosami? Na co czyhają wampiruszki? I kim są Lis i Alicja? Bohaterowie szukają odpowiedzi na te pytania. Muszą poznać reguły potwornej gry, w której rzeczywistość miesza się z iluzją. Czy zdają sobie sprawę, jaką cenę zapłacą za swoją ciekawość?"

O książce nigdy wcześniej nie słyszałam, a do jej wypożyczenia skłoniły mnie dobre opinie znajdujące się w środku. Zaintrygował mnie również tytuł oraz te wszędobylskie oczy umieszczone na okładce. Wzięłam też pod uwagę fakt, że nie jest to pierwsza książka pani Lassiter, tak więc spodziewałam się czegoś dobrego. I co? Rozczarowałam się i to bardzo.
Po śmierci swojej chorej psychicznie żony, Peter żeni się ponownie. On oraz jego nowo poślubiona żona Harriet posiadają po dwójce dzieci z poprzednich małżeństw. Catriona oraz Roley - dzieci Harriet, a także Katherine i John - dzieci Petera nawet po dwóch latach od ślubu w dalszym ciągu toczą ze sobą walki i nie mogą dojść do porozumienia. By zapobiec dalszym kłótniom, Peter i Harriet postanawiają wyjechać na wspólny wyjazd, który miałby na celu rozwiązać wszystkie konflikty w rodzinie i zbliżyć do siebie nastolatków. Pewnego dnia ojciec Katherine i Johna dostaje zaproszenie do Szramy na Wzgórzu - rodzinnego domu swojej zmarłej żony, w którym nigdy wcześniej nie miał szansy przebywać. Wkrótce cała rodzina wyjeżdża do posiadłości nad jeziorem, gdzie życie każdego z nich ulegnie dużej zmianie.
Z czasem dzieci odkrywają tajemnice nawiedzonego - jak się później okazuje - domu. Zeszyt zatytułowany "Gra wyobraźni", który prowadzony był przez Anne - matkę Johna i Katherine oraz jej przyjaciółki, książki z wykreślonymi imionami bohaterów czy Dalila - lalka, która oplata wszystko włosami (równie dobrze mogłaby nazywać się Chucky...). Dodatkowo mieszkańcu pobliskiego miasteczka - jakie tajemnice skrywają i co ich łączy? Czwórka nastolatków stara się znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania.
Osobiście nie mam najmniejszego pojęcia skąd o książce wzięły się takie dobre opinie, w dodatku z ust dorosłych i które jej elementy są aż tak przerażające. Jeżeli chodzi o fabułę - faktycznie, nie jest najgorsza, lecz po prostu niedopracowana. W pewnym momencie akcja dzieje się tak szybko, że łatwo o mętlik w głowie. Nie podobał mi się również koniec - autorka zbyt wiele spraw pozostawiła niejasnych.
Muszę natomiast zwrócić uwagę na to, że pani Lessiter nie zapomniała o pewnym wątku pobocznym jakim jest dorastanie, a co się z tym wiąże - rozmaite problemy. Szkoda tylko, że zmiany wewnętrzne bohaterów zachodzą dzięki magii, a nie z ich własnej nieprzymuszonej woli.
Niemniej jednak muszę pochwalić wydawnictwo za dobre wydanie książki i jakość papieru, co tylko sprzyja czytaniu. Zła rzecz - w książce można znaleźć bardzo dużo błędów, zarówno interpunkcyjnych jak i ze strony tłumacza.
Książkę polecam tym, którzy nie mają akurat nic pod ręką do czytania. Ja wiem jedno - był to raczej ostatni raz, kiedy sięgnęłam po "horror" dla młodzieży.

 „Ludzie słyszą to, co spodziewają się usłyszeć, a nie to, co się do nich mówi.”