26 paź 2012

Stosik nr 3


Od dołu:

  • Richard Paul Evans - "Dotknąć nieba" - muszę przyznać, że nazwisko tego autora wielokrotnie już obiło mi się o uszy, a sama kojarzyłam go jedynie z okładek książek, których połowę zajmowało jego nazwisko właśnie. Czeka w kolejce na przeczytanie,
  • Robert Muchamore - "Kurier" - czyli druga już książka z serii "Cherub". Recenzja pierwszej już niebawem, teraz tylko powiem, że niespecjalnie przypadła mi do gustu, lecz postanowiłam dać autorowi jeszcze jedną szansę,
  • Zoe Marriott - "Cienie na Księżycu" - odkąd tylko ujrzałam ją na półce, miałam ochotę wypożyczyć. Niestety, ktoś był szybszy ode mnie i dosłownie sprzątnął mi ją sprzed nosa. Nareszcie jest u mnie!
  • Katarzyna Rygiel - "Śmiertelne zlecenie" - książka autorstwa...nauczycielki pisarstwa mojej koleżanki. Jestem obecnie w trakcie czytania, lecz idzie mi ono dość opornie. No nic, przekonamy się pod koniec,
  •  Miron Białoszewski - "Pamiętnik z powstania warszawskiego" - jedna z tegorocznych lektur szkolnych. Mamy przerabiać z niej tylko fragmenty, ale ponieważ interesuję się okresem drugiej wojny światowej, postanowiłam sobie, że przeczytam w całości,
  •  J.D.Salinger - "Buszujący w zbożu" - również jedna z lektur, którą mamy przerabiać w najbliższym czasie. Nasza polonistka wychwala ją pod niebiosa, ale ogólnie to dziwna z niej kobieta, więc trochę powątpiewam. Zobaczymy jak to będzie.
 Książek może i niedużo, ale na najbliższy czas starczy. Ogólnie planuję wypożyczyć coś jeszcze ze szkolnej biblioteki, bo dostałam ostatnio dostęp do działu "ksiąg zakazanych". Najpierw jednak muszę zmierzyć się z tymi, tak więc idę czytać, bo, panie i panowie, nareszcie mamy weekend!

20 paź 2012

Info numer dwa, czyli krótkie wytłumaczenie.

Witam wszystkich. 
Ja naprawdę, już przed rozpoczęciem roku szkolnego zrozumiałam, że w trzeciej klasie będzie ciężej niż w pierwszej i drugiej razem wziętych, ale nie myślałam, że aż tak. Powrót do domu w okolicach czwartej lub jeszcze później, a to dodatkowo lekarz, a to tony prac domowych, wkuwanie, sprawdziany następnego dnia...Nie będę więc chyba zbyt oryginalna mówiąc, że przez szkołę nie mam czasu na pisanie recenzji? Co do weekendów, to nawet one nie sprzyjają odpoczynkowi. Bo jak tu wziąć książkę do ręki, kiedy trzeba zrobić model DNA na biologię, kilkanaście zadań z matematyki i napisać interpretację "Stepów akermańskich"? Mam dosłownie sekundę w tym wszystkim, by coś dla Was skrobnąć, byście wiedzieli, że jeszcze sobie jakoś żyję. No ale żeby tylko tą szkołą nie zamęczać, w międzyczasie byłam na premierze wspaniałego obrazu, czyli "Samsary", na którym gościła jedna z najznakomitszych, jeśli nie najlepsza żyjąca wokalistka - Lisa Gerrard. Niesamowita kobieta, naprawdę. Przynajmniej nieobecność na koncercie sobie w mniejszym czy większym stopniu nadrobiłam.
Tak czy owak - z góry zapowiadam, że niestety posty będą pojawiać się w podobnych odstępach czasu jak do tej pory, ale - jeśli tylko czas na to pozwoli - postaram się coś jutro dodać. Tymczasem trzymajcie się i do usłyszenia!

13 paź 2012

16. "Neva" - Sara Grant

  


  
      Tytuł polski: "Neva"
      Tytuł oryginału: "Dark Parties" 
      Autor/ka: Sara Grant
      Wydawnictwo: MAK Verlag
      Liczba stron: 320
      Ocena: 6/10



Uwielbiam wręcz co jakiś czas zajrzeć do biblioteki, po czym na chybił trafił wyciągnąć jakąś książkę, z którą przeważnie wracam później do domu. Tym razem mój wybór padł na "Nevę", a ponieważ powieści antyutopijne darzę sympatią, postanowiłam zagłębić się w historię tejże powieści, opowiedzianej z perspektywy szesnastoletniej Nevy, która przedstawia nam swoje życie w totalitarnym państwie...


Akcja dzieje się w przyszłości. Obszar, w którym żyje Neva odcięty jest od reszty świata kopułą energii. Brzmi dziwnie znajomo? Faktycznie - po przeczytaniu krótkiego streszczenia fabuły z tyłu książki nasuwała mi się na myśl seria "GONE", która należy do jednych z moich ulubionych. Różnica jest jednak jedna - w powieści tej nastolatkowie nie znikają w wieku piętnastu lat, aczkolwiek ludzie żyją nie tak długo jakby chcieli. Tytułowa bohaterka za wszelką cenę chce dowiedzieć się prawdy, czy poza kopułą również toczy się życie. Ku odkryciu prawdy skłania ją także tajemnicze zniknięcie jej bliskich. Jakby tego było mało, zakochuje się w chłopaku swej najlepszej przyjaciółki. Czy uda się jej ocalić siebie oraz swoją rodzinę i uchronić przed kolejnymi zniknięciami?

Nie mogę powiedzieć, że spodziewałam się czegoś innego, lepszego, bo czego można oczekiwać po książce autorstwa nikomu nieznanej pisarki? "Neva" napisana jest lekkim językiem, więc pod tym względem nie mam jej nic do zarzucenia. Jeśli mam krytykować, to zacznę od fabuły. Ile książek o podobnej tematyce zostało już wydanych? A w zasadzie...Niech autorzy piszą sobie o czym tylko zapragną, ale żeby ten pomysł był w pełni WYKORZYSTANY. W tym przypadku niestety do końca tak nie było - momentami miałam wrażenie, że zamiast skupić się na akcji, na którą pani Sara miała niezły pomysł i to ją rozbudować, autorka zrobiła to, ale z wątkiem miłosnym, przedstawionym (a jakże) w postaci miłosnego trójkącika. Za dużo kopiowania, za mało od siebie - tak uważam.

 Wydawnictwo nie zaszalało, jedynie podpisało swoją nazwą niemiecką wersję książki (tak uważam ją za ładniejszą od brytyjskiej, chociaż też mi się podoba). Patrząc na oryginalny tytuł, byłaby dobra szansa na jakieś przyjemne jego przetłumaczenie. Pod tym względem, podobnie jak przy "Charliem", zawiodłam się. 

Podsumowując: pomysł był, jednak nie do końca wykorzystany. Na szczęście pisarka nadrobiła to swoim stylem pisarskim, przez co książki nie chciało się odkładać. Nie jest to pozycja obowiązkowa, ale i nie będę odradzać jej przeczytania. Decyzja należy do Was.

Już jutro!

6 paź 2012

15. "Marina" - Carlos Ruiz Zafón





      Tytuł polski: "Marina"
      Tytuł oryginału: "Marina" 
      Autor/ka: Carlos Ruiz Zafón
      Wydawnictwo: MUZA
      Liczba stron: 304
      Ocena: 8/10




Zapoznać się z twórczością pana Zafóna chciałam już bardzo dawno. Nie wiem dlaczego, po prostu tak sobie go upatrzyłam i stwierdziłam, że miliony czytelników oraz część moich znajomych nie może się mylić, okrzykując go jednym z najlepszych współczesnych pisarzy. Tak się złożyło, że moja zaprzyjaźniona szkolna pani bibliotekarka postanowiła "poświęcić" swój egzemplarz "Mariny" ze swojego prywatnego księgozbioru i przekazać go szkole. Radość moja była przeogromna, gdy po powrocie do domu i usadowieniu się wygodnie w fotelu wraz z kubkiem herbaty w ręce zaczęłam czytać tę jakże fascynującą powieść, o której we wstępie sam autor podkreśla, że jest ona dla niego naprawdę ważna. Przenieśmy się zatem w lata osiemdziesiąte dwudziestego wieku, do ponurej i owianej aurą tajemnicy Barcelony...

Historia opowiedziana jest z perspektywy Óscara Draia, który wspomina swe młodzieńcze lata, gdy uczęszczał do szkoły z internatem. Opisuje ludzi, których nie jest w stanie wymazać z pamięci, a którzy byli, są i będą na zawsze bliscy jego sercu: tytułową rówieśniczkę Marinę oraz jej ojca malarza. Wraz z poznaniem bohaterów rodzi się niesamowita i pełna grozy opowieść. Pewnej pochmurnej niedzieli Óscar i Marina zaczynają śledzić "kobietę w czerni" odwiedzającą bezimienny grób na pobliskim cmentarzu. Niewiele myśląc postanawiają kontynuować obserwację, której dramatyczny finał ma się wkrótce rozegrać...

Moje przypuszczenia potwierdziły się - pan Zafón jest naprawdę świetnym pisarzem. Szczerze, to z początku nie wiedziałam czego się spodziewać. Dostałam natomiast dużą dawkę emocji wplecionych w fantastyczną historię osadzoną w nie tak bardzo odległej przeszłości wśród tajemniczych, gotyckich, barcelońskich budowli. Muszę zwrócić uwagę na świetnie wykreowanych bohaterów, których po prostu nie da się nie lubić, a z których każdy z nich ma ciekawą, odrębną przeszłość.
Dawno nie spotkałam się z pisarzem, który z taką precyzją opisywałby miejsca zdarzeń. Każdy detal przedstawiony został w taki sposób, że bez większego wysiłku obraz natychmiast staje nam przed oczami. W połączeniu z fenomenalną okładką daje to cudowny efekt. Naprawdę coś wspaniałego.

Autor w napisanie książki włożył całe swoje serce i to widać. Jestem stuprocentowo przekonana, że nie było to ostatnie moje spotkanie z tym pisarzem. Nie czekajcie dłużej, tylko pozwólcie się przenieść do Barcelony ukazanej z zupełnie innej perspektywy sięgając po tę powieść. Powieść o przyjaźni, miłości, cierpieniu i człowieku, który chciał oszukać śmierć.


ODAUTORSKO:
Jest ciężko. Naprawdę bardzo ciężko. Jak sami widzicie, recenzję udaje mi się publikować maksymalnie raz na tydzień. Niedługo dojdą "douczki", na które się zapisałam, więc soboty również odpadną. Staram się czytać tyle, na ile czas pozwala, ale to i tak niewystarczająco. Byle do...kwietnia, egzaminów, a później z górki. Tymczasem przygotowuję się na spotkanie z jednym z moich ukochanych zespołów, Dead Can Dance, którzy w przyszłym tygodniu zawitają do Warszawy. Już nie mogę się doczekać! Do usłyszenia!