31 gru 2012

Szczęśliwego Nowego Roku, czyli krótkie podsumowanie.


Witajcie drodzy blogowicze i czytelnicy,
kolejny rok dobiega końca. Dla jednych był on udany, dla innych trochę mniej. Myślę jednak, że każdemu z nas potrzebny jest taki "restart" (jak to kiedyś Elena w "Pamiętnikach Wampirów" powiedziała : "New year, new life"). Życzę Wam więc, by ten Nowy Rok obfitował w same pozytywne momenty, umieścił wiele wspaniałych książek na Waszych drogach oraz by spełniły się Wasze najskrytsze marzenia. No i cudownej zabawy w Sylwestra, tylko pamiętajcie, by nie wypić za dużo :)

Jako że w blogowym gronie jestem dopiero od czerwca, nie mam zbytnio co podsumowywać. Dziękuję Wam jednak za wszystkie wejścia i komentarze, pochwały i uwagi i liczę, że 2013 rok będzie bardziej obfity w posty i recenzje, choć może być trudno (egzaminy gimnazjalne, wybór szkoły itepe, itede), ale wierzę, że damy radę.
Na blogu ukazały się 22 recenzje, miało również miejsce kilka stosików i postów informacyjnych. 

Najlepsze książki 2012 roku to: "Cień wiatru", "Wejście w zbrodnię" (recenzja wkrótce) i oczywiście seria "Igrzyska Śmierci".
Najgorsze książki 2012 roku to: "Śmiertelne zlecenie", "Wykreślone imię" oraz "P.S.Kocham Cię".

Poniżej przedstawiam swoje postanowienia noworoczne:
1. Wynajdywać każdą, nawet najmniejszą wolną chwilę na czytanie oraz pisanie bloga,
2. Przeczytać coś autorstwa Jodi Picoult, Agathy Christie, sióstr Brontë, Jane Austen i kilku innych autorów,
3. Przeczytać pozostałe książki autorstwa Carlosa Ruiza Zafóna,
4. Skończyć książki, które stoją i kurzą się na domowych półkach,
5. Przeczytać kilka lektur,
6. Zainwestować w nowy regał na książki,
7. Dokończyć serię GONE,
8. Dobrze napisać egzaminy (ale to już tak nie-blogowo :D)

Jeszcze raz życzę Wam wszystkiego, co najlepsze!
J.

29 gru 2012

22. "Dotknąć nieba" - Richard Paul Evans






      Tytuł polski: "Dotknąć nieba"
      Tytuł oryginału: "The walk
      Seria: "Dzienniki pisane w drodze" - tom 1
      Autor/ka: Richard Paul Evans
      Wydawnictwo: Znak
      Liczba stron: 272




Wyobraź sobie siebie za kilka, może kilkanaście lat. Znalazłeś/aś już swoją drugą połówkę, jesteście po ślubie, planujecie powiększenie rodziny. Pewnego dnia staje się jednak coś tragicznego i nieprzewidzianego. Osoba, która była twoją największą podporą, z którą zamierzałeś/aś spędzić resztę swego życia, odchodzi z tego świata. Jednak to nie wszystko - dodatkowo tracisz dom i pracę. Co byś w tym przypadku zrobił/a - bez ukochanej osoby przy boku, dachu nad głową, przyjaciół i źródła utrzymania? Dałbyś/abyś radę żyć dalej? A może spróbowałbyś/abyś najzwyczajniej w świecie odejść? Nie, nie umrzeć. Po prostu rozpocząć długą podróż i iść przed siebie, jak najdalej stąd. Niewyobrażalne? Poznajcie zatem Alana Christoffersena, bohatera "Dzienników pisanych w drodze", który po ciężkich życiowych przejściach właśnie rozpoczął swą wędrówkę.

"Dotknąć nieba" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Richarda Paula Evansa, którego - jak chyba z resztą kiedyś wspomniałam - kojarzyłam jedynie z nazwiska zajmującego (w przenośni!) pół okładki jego książki. Muszę jednak powiedzieć, że było ono jak najbardziej udane, mimo kilku zbędnych elementów. A więc, od czego mam zacząć - dobrych czy złych stron?

Zacznę od złych. Po pierwsze - książka jest ciut przesłodzona. Co mam na myśli - czy rzeczywiście napotkani przez Alana ludzie są tacy uprzejmi i skorzy do pomocy facetowi, który upadł na głowę, bo zamierza przejść wzdłuż całe Stany Zjednoczone? Aż wierzyć się nie chce, że wszędzie indziej ludzie są nad podziw mili, tylko nie u nas.
Dalej - czy naprawdę autor sądził, że czytelników zainteresuje nadmierne przekazywanie informacji o tym, co bohater je w danym momencie? Wygląda mi to trochę na zwykłe zapychanie miejsca w książce, która i tak zbyt gruba nie jest (a i tak swoje kosztuje...).

Żeby nie było cały czas negatywnie, przejdę do pozytywów. Zatem: dużo mądrych, życiowych cytatów wartych zapamiętania. Po drugie - czy tego chcemy czy nie, książka wciągnie nas bez reszty i będziemy rozglądać się za drugą częścią. I wreszcie - skłania do zastanowienia się nad własnym życiem, jego negatywnymi stronami i zadania sobie niełatwego pytania: "Co by było, gdyby...?"

Niemniej jednak polecam osobom, zarówno tym, które szukają przyjemnej lektury skłaniającej do refleksji jak i wielbicielom pana Evansa. Nie zawiedziecie się. No, może nie na całej linii.

Możemy użalać się nad sobą i opłakiwać to, co straciliśmy, albo możemy wykorzystać stratę jako bodziec do rozwoju. Ostatecznie wybór zawsze należy do nas. Możemy być ofiarami sytuacji oraz okoliczności lub panami własnego losu, jednak nie popełniajmy błędu: nie możemy być i tym, i tym.

Ocena: 7/10

Dzienniki pisane w drodze
Dotknąć nieba | Na rozstaju dróg

26 gru 2012

Stosik świąteczny (nr 5)

 
Witam w drugi dzień Świąt! Prezenty otrzymane i rozpakowane? Zadowoleni? Przyznam, że w tym roku u mnie Mikołaj nie był zbyt hojny, ale to ze względu na to, że stwierdziłam, że nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba. Owszem, książek kilka dostałam, zobaczyć możecie je na powyższym zdjęciu, a żeby było tak adekwatnie do obecnych dni, to macie również kawałek choinki w tle.

Od dołu:
  •  Stieg Larsson - "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" - chodziła i chodziła za mną ta książka. Prezent z klasowych Mikołajek,
  • Emily Brontë - "Wichrowe wzgórza" - wreszcie mam okazję zapoznać się z twórczością słynnych sióstr Brontë!
  • Carlos Ruiz Zafón - "Pałac Północy" - przeczytana, jednak nie przypadła mi do gustu tak bardzo jak "Marina" czy "Cień wiatru",
  • Andrzej Sapkowski - "Ostatnie życzenie" - czyli pierwsza część "Wiedźmina". Nie przepadam za fantastyką, lecz dużo osób z mojego otoczenia zachwyca się "Wiedźminem" właśnie, więc stwierdziłam, że spróbuję. Mam nadzieję, że choć raz nie zawiodę się na polskim pisarzu!
  • Andrzej Sapkowski - "Miecz przeznaczenia" - jw.,
  • Jill Hathaway - "Wejście w zbrodnię" - od dłuższego czasu szukałam tej książki. Prezent świąteczny od koleżanki,
  • Charlotte Brontë - "Dziwne losy Jane Eyre" - czyli ciąg dalszy pierwszych styczności z siostrami,
  • Agatha Christie - "I nie było już nikogo" - jedna z najsłynniejszych, jeśli nie najsłynniejsza pisarka kryminałów. Zawsze marzyłam, by przeczytać coś jej autorstwa,
  • Agatha Christie - "Morderstwo odbędzie się..." - jw.
  • Agatha Christie - "Śledztwo na cztery ręce" - a tę książkę znalazłam przeglądając ostatnio domowe półki.
Powinna się tu jeszcze znaleźć biografia Jamesa Deana, którą również wypatrzyłam wczoraj w domu. Nie mam pojęcia, czy starczy mi czasu, by to wszystko przeczytać, ale postaram się. Idę tym czasem korzystać z wolnych od szkoły dni i rozpoczynam swą przygodę z "Wiedźminem" ;)
 

24 gru 2012

Wesołych Świąt!



Z okazji obecnych Świąt Bożego Narodzenia chciałabym życzyć Wam, drodzy blogowicze i czytelnicy, wspaniałych Świąt spędzonych w gronie najbliższych i by przyniosły Wam dużo szczęścia i radości, a także tony książek pod choinką!
Dodatkowo: blogerom i blogerkom - mnóstwa weny do pisania recenzji i nie tylko, dużo wolnego czasu na czytanie, ogromnych statystyk, wielu oddanych czytelników i owocnych współprac.
Czytelnikom - masy wspaniałych książek do czytania i fury wygranych konkursów!
By spełniły się Wasze najskrytsze marzenia, a 2013 rok przyniósł ze sobą tylko to, co najlepsze.
Wesołych Świąt raz jeszcze!
J.

23 gru 2012

21. "Cień wiatru" - Carlos Ruiz Zafón









      Tytuł polski: "Cień wiatru"
      Tytuł oryginału: "La sombra del viento" 
      Seria: "Cmentarz Zapomnianych Książek"
      Autor/ka: Carlos Ruiz Zafón
      Wydawnictwo: MUZA
      Liczba stron: 516




Są takie książki, które nie wiadomo dlaczego przypadają nam w nasze czytelnicze gusta i na długo zapadają w pamięć. Nie spełniają one wszystkich kryteriów pozycji pod każdym względem idealnych, lecz mimo wszystko i tak zaprzątają nam głowę i nie dają o sobie zapomnieć. Odpowiada za to ich specyficzność, wielowątkowość i oryginalność. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że "Cień wiatru" autorstwa Carlosa Ruiza Zafóna należy właśnie do takich lektur.

Pewnego ponurego ranka 1945 roku, dziesięcioletni Daniel Sempere prowadzony jest przez swojego ojca, księgarza i antykwariusza ku tajemniczemu miejscu, zwanym Cmentarzem Zapomnianych Książek. Ma za zadanie wybrać z pośród dziesiątek tysięcy wolumenów jedną z nich, a tym samym ocalić ją od zapomnienia. Jego wybór pada na "Cień wiatru" autorstwa nikomu nieznanego powieściopisarza Juliana Caraxa. Zauroczony książką Daniel postanawia dowiedzieć się czegoś więcej o autorze, nie podejrzewając, że zagłębia się w przygodę, która zmieni całe jego życie.

Pierwszą, najważniejszą rzeczą, o której muszę wspomnieć na samym początku a zarazem pochwalić po raz kolejny, jest bogaty i barwny język pisarza. To, z jaką precyzją kreśli każdego bohatera nadając mu własne, niepowtarzalne cechy i wyróżniając go na tle innych oraz z wielką dokładnością opisuje miejsca jest po prostu niesamowite. I mimo że książkę można by skrócić o jedną trzecią, a i tak nie straciłaby przy tym na wartości, to warto poświęcić trochę czasu, by przeczytać to tomiszcze i tym samym poczuć ten mroczny, barceloński klimat podróżując wąskimi uliczkami miasta. 

Wiele osób pisze, że nie skończyło czytać powieści ze względu na jej objętość i zerową akcję. W tym przypadku mają trochę racji - ja również przyłapywałam się na nerwowym zerkaniu na liczbę strony, którą czytałam. I racja, z początku dzieje się naprawdę niewiele, dopiero pod koniec akcja galopuje, a my otrzymujemy ogromną dawkę emocji. Właśnie - z żadnym pisarzem, który w taki sposób gra na emocjach czytelnika, chyba jeszcze się nie spotkałam. W jednej chwili uśmiech nie schodzi z naszych twarzy, by w kolejnej oczy przeszły nam łzami. 

Co więcej mogę powiedzieć? Styl pisarski autora jest bardzo specyficzny, w ogóle pan Zafón to jeden z nielicznych współczesnych pisarzy piszących "po staremu". Jeśli czytaliście choć jedną książkę napisaną kilkadziesiąt lat wcześniej, to powinniście wiedzieć, o czym mówię. Ten rzadko spotykany talent do stawiania obrazów z książki przed oczami czytelnika, wgłębianie w klimat od pierwszych stron i płynny język - opinie na temat twórczości tego pisarza są podzielone. Tylko od Was zależy, czy ulegniecie i pozwolicie przenieść się do magicznej Barcelony ubiegłego wieku i odkryć jej tajemnice.

Ocena: 9/10

Cmentarz Zapomnianych Książek
Cień wiatru | Gra anioła | Więzień nieba

11 gru 2012

20. "Kurier" - Robert Muchamore






      Tytuł polski: "Kurier"
      Tytuł oryginału: "Class A" 
      Seria: "CHERUB" - tom 2
      Autor/ka: Robert Muchamore
      Wydawnictwo: EGMONT
      Liczba stron: 280




Po przeczytaniu "Rekruta", czyli pierwszej części serii "CHERUB" autorstwa Roberta Muchamore, do której miałam mieszane uczucia, przyszła kolej na następny tom. Właściwie to sama już nie wiedziałam czy ją czytać, czy brnąć w głąb tej serii i jednocześnie marnować na nią czas, podczas gdy tyle wspaniałych książek jest dookoła, ale trudno. Zobaczmy więc co z tego wyszło.

Dobrze znany nam z poprzedniej części James Adams otrzymuje zaproszenie na udział w kolejnej niebezpiecznej misji - tym razem ma za zadanie zatrzymać najpotężniejszego handlarza kokainy w Europie. Z pozoru zadanie wydaje się banalne: każdy z agentów zaprzyjaźnia się z jednym z czwórki dzieci przestępcy, starając się tym samym wyciągnąć od nich niezbędne informacje i gromadzić dowody. W misji tej chodzi jednak o narkotyki, a wykrycie ich w organizmie agenta, nawet w minimalnej ilości, skutkuje natychmiastowym "wylaniem" z CHERUBA...

Autor pomysł na całą serię miał naprawdę ciekawy i myślę, że głównie to spowodowało, że zdecydowałam się kontynuować czytanie następnych części. Nie obyło się jednak bez denerwujących momentów. Główni bohaterowie są w przedziale wiekowym 11-13 lat, a zdawałoby się, że myślą wyłącznie o płci przeciwnej (i nawet nie tylko, jak się okazuje). Dzieci, dla których najważniejszą rzeczą jest posiadanie chłopaka bądź dziewczyny i angażowanie się w "poważne" związki? Coś tu chyba nie pasuje.

Książka została napisana prawie dekadę temu, a jednak od dni dzisiejszych zbytnio nie odstaje. Mam tu na myśli opisywane gadżety i cały ten techniczny świat. W drugim tomie autor, przyznam, trochę się poprawił, można powiedzieć, że jest odrobinę poważniejsza i nawet starszym czytelnikom może przypaść do gustu. Właściwie do nich jest ona skierowana - opisując nam świat używek, ma na celu uświadomić nas, byśmy nie zaczynali naszej przygody z narkotykami i alkoholem.

Podsumowując: przeczytać można, ale nie trzeba, jak to było przy pierwszym tomie. Wierzę, że na rynku jest dużo lepszych młodzieżówek, ale jeśli ktoś szuka dobrej przygodówki, to mogę polecić. Co do następnych tomów to mam pojęcia, czy przeczytam, ale jedno wiem na pewno: zniszczenia "czwórki" Zeppelinów nie wybaczę!

Ocena: 7/10


Cherub
tom 1 | tom 2 | tom 3 | tom 4 | tom 5 | tom 6 | tom 7 | tom 8 | tom 9 | tom 10 | tom 11 | tom 12 | tom 13 | tom 14 | tom 15

ODAUTORSKO:
Tak myślałam (w sumie to liczyłam), że otrzymam jakąś książkę na mikołajki klasowe. I nie pomyliłam się. Od wczoraj do mojej skromnej kolekcji dołączyła pozycja "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Nie mogę się już doczekać, aż zacznę czytać tę "cegłę"!
  

7 gru 2012

Mini-stosik mikołajkowy! (Stosik nr 4)

Witam wszystkich w ten cudowny, zimowy wieczór (czy u Was też tyle śniegu?)! Tydzień powoli dobiega końca, za to wczoraj, jak każdy pewnie wie - były Mikołajki, czyli szansa na dostanie jakiegoś małego upominku. W moim przypadku Mikołaj okazał się bardzo hojny, kolejne prezenty przyniósł nawet dzień później. I mimo że książek pod poduszką nie znalazłam (mam za to nadzieję otrzymać jakąś na Mikołajkach klasowych), to i tak niczego lepszego wymarzyć sobie chyba nie mogłam. Oprócz płyty i jakże uroczej bransoletki, otrzymałam dzisiaj dwa bilety na przyszłoroczny sopocki koncert Dead Can Dance (jeśli ktoś jeszcze nie wie, jak wielką miłością darzę tę dwójkę, to właśnie się dowiaduje)
Tymczasem Wasza kolej - pochwalcie się, co znaleźliście u siebie ;)

(tak, tak, wiem, że mam uroczą lampkę z Ikei: całe 10 złotych!)

Przedstawiam Wam natomiast mój jakże skromny stosik. Wybaczcie, że nic nie widać, postaram się więc wszystko po kolei opisać:
  • Carlos Ruiz Zafón - "Cień wiatru" - mam wrażenie, że tylko ja jeszcze jej nie przeczytałam. Na chwilę obecną jestem mniej więcej w połowie,
  • J.D.Salinger - "Buszujący w zbożu" - czytam, czytam i skończyć nie mogę. Tak to już przeważnie jest z lekturami.
  • Jan Parandowski - "Mitologia" - konkurs mitologiczny się kłania,
  • Paulo Coelho - "Alchemik" - kolejna z kanonu tegorocznych lektur szkolnych. Za twórczością tego autora nie przepadałam nigdy, ale zobaczymy czy to spotkanie będzie równie nieudane jak poprzednie,
  • Karen McQuestion - "Droga do domu" - mój ostatni nabytek z Matrasu.
 Wszystko super, świetnie, tylko oczywiście na nic nie ma czasu. W przyszłym tygodniu mamy kolejne próbne gimnazjalne, więc chociaż to trochę wolnego daje. Spodziewajcie się na dniach kolejnej recenzji ;)

1 gru 2012

19. "Cienie na Księżycu" - Zoe Marriott







      Tytuł polski: "Cienie na Księżycu"
      Tytuł oryginału: "Shadows on the Moon"
      Autor/ka: Zoe Marriott
      Wydawnictwo: EGMONT
      Liczba stron: 448





Japonia. Kraj, który nie tak dawno temu ogromnie mnie fascynował. Później ta fascynacja trochę opadła, lecz gdy tylko na bibliotecznej półce pod nazwą "nowości" ujrzałam "Cienie na Księżycu" od razu wiedziałam, że będzie to strzał w dziesiątkę. I mimo że miejsca istniejące naprawdę plus magia to nie jest moim zdaniem najlepsze połączenie, postanowiłam dać jej szansę. Zobaczmy więc, co z tego wyszło.

Suzume to czternastolatka, która w tak młodym wieku ma styczność z tą gorszą stroną losu. Na własne oczy widzi śmierć swojego ojca. Jej samej cudem udaje się uciec. Gdy później odkrywa, że za tą sprawą stoi jej ojczym, postanawia się zemścić. Lecz gdzie szukać pomocy, gdy nawet własna matka jest przeciwko tobie? Tak oto nastolatka rozpoczyna swą niebezpieczną wędrówkę, która - jak wierzy - ma doprowadzić ją do zwycięstwa. Trafia na ulicę, do więzienia, zmienia własną tożsamość. Przy swoim boku nie ma nikogo bliskiego. Zdana jest na samą siebie.

Całe półtora roku zajęło autorce, by nakreślić postać Suzume, innych bohaterów i okolicy i oddać za jej pomocą klimat Kraju Kwitnącej Wiśni. Tu muszę przyznać, że udało jej się perfekcyjnie. Przydatnym dodatkiem do publikacji jest zamieszczony z tyłu książki słowniczek z japońskimi wyrazami. Sama znałam zaledwie kilka z nich, więc zamiast szperać w słownikach i sieci, przerzucałam strony i szukałam wybraną przez siebie definicję. Na pewno daje to książce dużego plusa.

Narracja jest pierwszoosobowa, tak więc wraz z Suzume przeżywamy każdy dzień, który wcale nie jest lepszym od poprzedniego. Jedyny moment, jaki mi tu do końca nie pasował, to cięcie się. Czy normalne jest ciachanie sobie skóry żyletką tudzież innym ostrym narzędziem? Dla mnie nie bardzo, a autorka zbytnio się nie wysiliła opisując te momenty i emocje towarzyszące dziewczynce. Niemniej jednak jej styl pisarski jest nienaganny; książkę czyta się szybko i przyjemnie.

Reasumując: książka z pewnością przypadnie do gustu wielbicielom kultury Dalekiego Wschodu. W moim przypadku nie było tak jak zazwyczaj - nudny początek, lecz akcja powoli się rozkręca osiągając punkt kulminacyjny - lecz zupełnie odwrotnie, z każdą następną stroną byłam przekonana, że nic nowego już się nie przydarzy, na szczęście te ostatnie strony trochę to podratowały. Co do rozwiązywania problemów za pomocą magii, różnych wymyślnych nazw...Chyba jestem po prostu zbyt dużą realistką. W końcu, jak to ktoś kiedyś powiedział: "Czytam, by odkrywać życie, a nie przed nim uciekać.".

Ocena: 6/10