26 sty 2013

Top 10 - wymarzone podróżnicze cele


Top 1to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu. Więcej szczegółów na temat rankingów TOP 10 znajdziecie na blogu Kreatywa.

Jako że książki się czytają, a mnie wena na pisanie recenzji na sekundę opuściła, postanowiłam wziąć udział w akcji "Top 10", byście mogli mnie trochę lepiej poznać. Nie będę jednak przy dacie, a tematy będę wybierać na wyrywki. Najpierw wyjawię Wam 10 miejsc, w które chciałabym się udać. Enjoy!
(kolejność przypadkowa)


Londyn

Mimo że w Londynie byłam już dwa razy, to mogę być jeszcze i dwadzieścia dwa i szczerze wątpię, by kiedykolwiek mi się on znudził. W końcu 'If you're tired of London, you're tired of life'!


Paryż

Francja, zaraz za wyspami brytyjskimi to chyba mój ulubiony kraj, a akurat w Paryżu mnie jeszcze nie było. Marzę, żeby któregoś dnia pojechać tam i poczuć magię paryskich uliczek.



Wyspa Wielkanocna

Jest jednak w tych ogromnych kamiennych głowach coś niesamowitego. Wyspa Wielkanocna fascynuje mnie od kiedy tylko sięgam pamięcią: pradawne ludy, Park Narodowy, tajemnicze posągi...muszę to kiedyś zobaczyć!

USA

Chciałabym przemierzyć Stany wzdłuż i wszerz. Powygrzewać się na kalifornijskich plażach, zobaczyć Wielki Kanion, wodospad Niagara, Mount Rushmore czy zrobić sobie zdjęcie ze Statuą Wolności. Niezliczona ilość wspaniałych miejsc!


Japonia


Czy zdjęcie Wam wystarczy? Niesamowite miejsca, wspaniała kultura no i te krajobrazy! 



Pompeje


Starożytne miasto z wulkanem i tragedią w tle. Po ówczesnych budynkach zostały praktycznie tylko ruiny, lecz nie zmienia to faktu, że kiedyś chciałabym się tam wybrać i zajrzeć do krateru Wezuwiusza.

Mauritius


Podobnie jak przy Japonii - czy mój komentarz jest niezbędny? Odkąd pierwszy raz usłyszałam o tej wyspie, zakochałam się. Po prostu.

Afryka


Zaliczyć safari - jedno z największych marzeń, mam nadzieję, że do spełnienia.


Irlandia


Zaszyć się w jakiejś irlandzkiej wsi i codziennie rano budzić się z widokiem na morze, a także chodzić na spacery po klifach...Kto o tym nie marzy?


Oxford


Miałam przyjemność przebywania w Oksfordzie i prawie siłą musiałam stamtąd wyjeżdżać. Jeśli więc nie będę szczęśliwą mieszkanką pewnej irlandzkiej wsi, to pewnie spotkacie mnie właśnie tam. Na uniwersytet i tak mnie nikt nie zechce, niestety.



Tak więc przedstawia się moja Top Dziesiątka. Na chwilę obecną Was z nią zostawiam, a sama czekam na nagły przypływ weny. No i chętnie zobaczę też Wasze, ma się rozumieć ;)

24 sty 2013

26. "Niezgodna" - Veronica Roth






      Tytuł polski: "Niezgodna"    
      Tytuł oryginału: "Divergent"      

      Seria: "Niezgodna" tom 1
      Autor/ka: Veronica Roth
      Wydawnictwo: Amber
      Liczba stron: 352






'"Niezgodna" wykracza poza "Igrzyska śmierci"'. 'Zarówno "Niezgodna" jak i "Igrzyska..." przemawiają do wyobraźni swoją oryginalnością'. 'Dla tych, którzy zakochali się w "Igrzyskach śmierci" nagrodą jest ta książka' i tak dalej, i tak dalej. Przyznam, że mnie wyżej wypisane informacje do książki bardziej zniechęciły, niż miały przekonać, ale czego się w końcu nie robi, byleby tylko sprzedać i zarobić. Koleżanka jednak zapewniała mnie, że wszystko powyższe to najprawdziwsza prawda. Mało rzeczy mnie zaskakuje, ale postanowiłam sama sprawdzić, czy owa pozycja jest tak dobra jak głosi okładka i czy jest w ogóle co porównywać. Co z tego wyszło? Zaraz się przekonacie.

W dystopijnym Chicago w świecie Beatrice Prior społeczność jest podzielona na pięć odłamów, każda kształcąca konkretną cechę – Prawość (szczerość), Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwagę), Serdeczność (spokój, pokojowe nastawienie) i Erudycja (inteligencję). W wyznaczony dzień każdego roku wszyscy szesnastolatkowie muszą wybrać odłam Chicago, któremu poświęcą się na resztę swojego życia. Beatrice wybiera między pozostaniem z rodziną, a byciem sobą – nie może mieć tych dwóch rzeczy naraz. Więc dokonuje wyboru, który zadziwia wszystkich, nawet ją samą. Porzuca Altruizm i staje się Nieustraszoną. Przyjdzie jej zmierzyć się ze swoimi największymi lękami, przejść brutalne szkolenie i zaufać innym nowicjuszom, co nie jest proste. Niedługo potem wybucha walka pomiędzy frakcjami. Czy Tris uda się ochronić rodzinę i bliskich?


Patrząc po opisie, dystopia jakich na dzisiejszym rynku wydawniczym wiele. Przyjrzyjmy się bliżej: miasto zbudowane na ruinach Ameryki, odważna nastolatka próbująca za wszelką cenę wyswobodzić rodzinę i znajomych z kłopotów, a do tego sprzeciwić się władzy i uratować mieszkańców. Brzmi dziwnie znajomo? Chyba każdy widzi w tym dokładną kopię "Igrzysk...". Chociaż nie, może jednak trochę przesadzam. Całkowitej wtórności i braku dodania czegokolwiek ze swojej strony do książki pani Veronice zarzucić nie mogę. Pod powyższymi aspektami pozycja ta może i podobna jest, ale dystrykty od frakcji odrobinę się różnią. I jest to chyba główny powód, dla którego o całkowitą schematyczność nie  oskarżam. Możliwość wyboru odpowiedniej dla siebie frakcji akurat mi się podobał. Czego o reszcie zbytnio powiedzieć nie mogę.


Dobra, kończę, bo teraz ja tu zaczynam porównywać obie książki, a nie powinnam. Wróćmy więc do "Niezgodnej", a dokładnie do bohaterów. Muszę powiedzieć, że żaden nie przypadł mi szczególnie do gustu, no, może poza matką Tris. "Cztery" był jakiś nijaki, w ogóle nie męski. A w tak nagłą przemianę głównej bohaterki po prostu nie wierzę. W ciągu zaledwie kilku dni z niemogącej podjąć racjonalnej decyzji dziewczyny przemieniła się w "Tris odważną i waleczną"? Naprawdę?


"Niezgodnej", pomimo swojej banalności, wystawię jednak czwórkę. Plusa dodaje jej zarówno lekkie pióro pani Roth, jak i nieprzyjemne życiowe chwile i doświadczenia, o które wzbogaciła się główna bohaterka. Bez tego książka wydawałaby się bez wyrazu, gdzie zawsze całość kończy się dobrze dla wszystkich. Jednak to nie "Niezgodna" sprawiła, że z niecierpliwością czekałam na dalszy rozwój wydarzeń, która cały czas zaprzątała mi głowę i przez którą nie byłam w stanie normalnie funkcjonować, nie. Tak więc o żadnym wykraczaniu poza "Igrzyska..." proszę mi tu więcej nie pisać!


Nie jestem z Altruizmu. Nie jestem z Nieustraszonych. Jestem Niezgodna. I nie można mnie kontrolować.


Ocena: 6/10

Niezgodna
tom 1 | tom 2 | tom 3

18 sty 2013

Zapowiedzi i nowości wydawnicze 01/2013

Aria żyje w Reverie – rozwiniętym technologicznie świecie oddzielonym od dzikiej natury szczelną kopułą. Jak wszyscy Osadnicy spędza czas w wirtualnych Sferach dostępnych tylko za pomocą specjalnego Wizjera. Kiedy zostaje wygnana za przestępstwo, którego nie popełniła, wie, że śmierć jest blisko.

Perry jako Wykluczony musi walczyć o przetrwanie w brutalnym świecie plemiennych wojen, kanibali i eterowych burz. Udaje mu się przeżyć tylko dzięki wyjątkowym zmysłom pozwalającym wyczuć niebezpieczeństwo i ludzkie emocje.

Drogi Arii i Perry’ego się przecinają. Tylko Perry może ocalić dziewczynę od śmierci. Tylko Aria może pomóc mu odkupić winy. Razem rozpoczynają niebezpieczną podróż…



Główna bohaterka serii Jutro powraca!
Wojna się skończyła, ale walka trwa nadal. 

Liczyliśmy na spokój. Ale kiedy opadł bitewny kurz okazało się, że teraz o wiele trudniej rozpoznać, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Przekonałam się też na własnej skórze, że nasze czyny przynoszą czasem konsekwencje, których nie da się przewidzieć – i którym nie jesteśmy w stanie zapobiec…
Acha. Jest jeszcze Lee. Coś się między nami wydarzyło. Coś, co zmieniło mnie na zawsze…


 Empyraen, ogromny statek kosmiczny, jest jedynym światem, jaki zna Waverly. Tutaj się urodziła – w pierwszym pokoleniu tych, których noga nigdy nie postała i nie postanie na zniszczonej wojnami ojczystej planecie. Waverly wie, że jej życie zostało już zaplanowane. Poślubi charyzmatycznego Kierana, typowanego na następcę kapitana Empyraen, i wyda na świat kolejne dzieci, których potomstwo zaludni w przyszłości nową Ziemię. Tak trzeba, to obowiązek tych, którzy wyruszyli w kosmos.

Nikt na pokładzie nie podejrzewa, że Empyraen stanie się celem ataku. New Horizon, okręt bliźniak, który wyruszył w podróż na długo przed statkiem Waverly, dopuszcza się zdrady. Dochodzi do masakry. Młode kobiety i dziewczynki zostają porwane. Dorośli – wymordowani.

Kieran, który przed czasem musi objąć rolę dowódcy, staje przed trudnym zadaniem. Pozbawiony wsparcia autorytetów, sam musi zapanować nad statkiem pełnym zrozpaczonych i zbuntowanych młodych ludzi. Bez kobiet ich misja skazana jest na niepowodzenie...



Minęło 16 lat od kiedy w idyllicznym miasteczku Brantevik zaginęła kobieta w ciąży. Sprawę dawno zamknięto, chociaż do dzisiaj nikt nie wie, co się naprawdę zdarzyło w ciągu owego feralnego letniego tygodnia. 

Jest jednak ktoś, kto nie zapomniał o tym koszmarze - osiemnastoletnia Nicole, zdecydowana zmierzyć się z upiorami przeszłości. Dziewczyna wyrusza do Brantevik, by wyjaśnić mroczny sekret rodziny.

Cztery siostry, które nigdy nie poznały swojego ojca – ani siebie nawzajem – spotykają się przy jego łożu śmierci. Czy będą chciały dowiedzieć się prawdy?

Chory na raka, zamożny biznesmen Jessie Reed pragnie odnaleźć cztery swoje córki, które opuścił przed laty. Prosi o pomoc prawniczkę Lucy, która składa kobietom niecodzienną propozycję: 10 milionów dolarów dla każdej z nich, pod warunkiem że zgodzą się co miesiąc spotkać i wysłuchać pozostawionych przez Jessiego taśm. 

Elizabeth, choć otoczona kochającą rodziną, najciężej przeżyła rzekome porzucenie przez ojca. Ginger, zakochana w żonatym mężczyźnie, musi na nowo przemyśleć wszystkie swoje związki. Rachel w jednym dniu dowiaduje się prawdy o ojcu i romansie męża. Christina jest początkującym filmowcem i nie wie, czy warto dawać drugą szansę człowiekowi, którego od dawna uważała za zmarłego. Cztery siostry, które nie miały pojęcia o swoim istnieniu, odnajdą siłę i miłość, a rozwiązanie dręczących je problemów nadejdzie z najmniej spodziewanej strony.

Macie zamiar zapoznać się z którymiś nowościami? A może wypatrzyliście inne, które warte są przeczytania? Pozdrawiam!

14 sty 2013

25. "I nie było już nikogo" - Agatha Christie







      Tytuł polski: "I nie było już nikogo"    
      Tytuł oryginału: "And Then There Were None"      
      Autor/ka: Agatha Christie
      Wydawnictwo: Dolnośląskie
      Liczba stron: 216




Agatha Christie. Nazwisko znane na całym świecie; największa i najpoczytniejsza autorka kryminałów. "I nie było już nikogo", to, uważana przez fanów jej pióra, jedna z najlepszych powieści jej autorstwa. Znana również pod tytułem "Dziesięciu Murzynków", nowy tytuł przybrała pod prośbą wnuka pisarki, który dostosowany został do zasad poprawności politycznej. Po tym fakcie tytułowych "Murzynków" zastąpiono żołnierzykami. 

Dziesięć obcych osób otrzymuje zaproszenie, od rzekomych właścicieli i zarazem znajomych, na tajemniczą Wyspę Żołnierzyków. Na miejscu wysłuchują nagrania z płyty, na której każdy z przybyszów oskarżony jest o morderstwo i zostanie teraz ukarany. Chwilę później rozpoczyna się seria zabójstw. Osoby przybyłe na wyspę, niezdolne do ucieczki i powrotu do domu, giną jedna po drugiej, zgodnie z drastycznym wierszykiem-wyliczanką umieszczoną w ich pokojach. A mordercą jest ktoś z ich grona...

"I nie było już nikogo" to dopiero moje pierwsze spotkanie z panią Christie, nie mam więc możliwości porównania obecnie recenzowanego kryminału do żadnego innego jej autorstwa. Muszę jednak powiedzieć, że jestem bardzo, ale to bardzo miło zaskoczona. No ale w końcu nazwisko mówi samo za siebie. Przejdźmy więc do rzeczy: na sam początek - genialny wręcz pomysł na książkę. A wykonanie jeszcze lepsze. Książka wciąga od pierwszych stron, na co mogę być najlepszym przykładem, kiedy zamiast uczyć się do sprawdzianu, przesiedziałam kilka godzin, z zapałem przewijając wzrokiem po kolejnych linijkach, byleby tylko odkryć, kto jest zabójcą. No i pod koniec doznałam lekkiego szoku. Nie będę już mówiła o samym typowaniu, bo stwierdziłam, że jak zwykle będę w błędzie. Co jak co, ale nie spodziewałam się jednak, że mordercą okaże się mój/moja faworyt(ka)! 

Agatha Christie to obdarzona lekkim piórem i niewątpliwie ogromną wyobraźnią pisarka. Widać, że każda sytuacja była głęboko przemyślana, a efekt skonstruowany tak, by zaskoczyć czytelnika. Koncepcja z wierszykiem-wyliczanką była naprawdę pomysłowa. Goście domyślali się, w jaki sposób zginie następna osoba, a i tak nie byli w stanie uchronić się przed śmiercią. 

Kolejny plus za bohaterów. Każdy z nich miał grzech na sumieniu, sytuację, której normalnie nikomu nigdy by nie wyjawił. Dopiero moment, w którym każdy z nich przypomina sobie o nieszczęśliwym wypadku z ich udziałem, skłania ich do zastanowienia się nad własnym życiem i błędem, którego śmieli się dopuścić w przeszłości. Niestety, jest już za późno. Każdemu z osobna przyszło słono za to zapłacić. 

Kryminały Agathy Christie to klasyki gatunku. Uważam, że każdy czytelnik, niezależnie od swojego gustu, a także wielcy fani kryminałów, którzy nie mieli okazji zapoznać się jeszcze z twórczością najpopularniejszej autorki tego gatunku (chociaż nie mam najmniejszego pojęcia, czy takowi w ogóle istnieją), powinni to jak najszybciej nadrobić. Świetna fabuła, mrożąca krew w żyłach akcja i nieprzewidywalne zakończenie...Czego więcej chcieć? Jak najbardziej polecam.

Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi się we mnie myśl o zabójstwie. - A. Christie

Ocena: 8/10

8 sty 2013

24. "Wejście w zbrodnię" - Jill Hathaway






      Tytuł polski: "Wejście w zbrodnię"    
      Tytuł oryginału: "Slide"      
      Autor/ka: Jill Hathaway
      Wydawnictwo: Bellona
      Liczba stron: 296





Zamykasz oczy. Tracisz kontakt z rzeczywistością. Po chwili otwierasz je i znajdujesz się w ciele zupełnie innej osoby. Może być to twój brat, koleżanka, ojciec czy sąsiadka. Lecz co, gdy wcielisz się w mordercę? Masz w dodatku przed sobą martwe ciało twojej znajomej, której śmierć upozorowano na samobójstwo. Ty jednak znasz prawdę. Co zrobisz? Jak poinformujesz o tym innych? Przecież nikt ci nie uwierzy w to, co przed chwilą widziałeś/aś. Jako jedyna w pełni świadoma sytuacji osoba musisz odszukać zabójcę i jednocześnie powstrzymać go przed kolejnymi atakami. A czasu jest coraz mniej...

Sylvia Bell to nie wyróżniająca się niczym szczególnym (oprócz farbowanych na różowo włosów) nastolatka. Cierpi jednak na dziwną przypadłość, jaką jest narkolepsja. Jednak tylko ona wie, co kryje się za jej niespodziewanymi i krótkotrwałymi utratami przytomności: potrafi wcielić się w umysł dowolnej osoby, stając się tym samym świadkiem ich czynów i zachowań. Pewnego dnia przeżywa swoją najkoszmarniejszą wizję: jest świadkiem morderstwa. Odnalezienie zabójcy nie jest jednak takie proste, tym bardziej, że jest ona zdana wyłącznie na siebie. A mordercą może być przecież każdy, nawet najbliższa jej osoba...

Jak to zwykle z nikomu nieznanymi autorami książek bywa, nigdy nie wiadomo, czego się po owej pozycji należy spodziewać. Marnować na nią cenny czas? Tyle ciekawych tytułów dookoła, więc czy warto sięgać po coś innego, kompletnie nieznanego? Przyznam, że ja to akurat w tym wszystkim lubię najbardziej. Tę niewiedzę. A nuż trafimy na coś, co przypadnie nam do gustu i stanie się kolejną ulubioną lekturą? Albo się zakochasz, albo rozczarujesz, innego wyjścia nie ma. Co się tyczy "Wejścia w zbrodnię" Jill Hathaway...Już Wam mówię: warto. Naprawdę warto.

Młodzieżówki czy paranormale staram się omijać, lecz bywa i tak, że opis jest niezwykle zachęcający (podobnie jak i nieszczęsna okładka...), a ja w obecnej chwili desperacko poszukuję jakiegoś lekkiego i zarazem przyjemnego czytadła. Opis "Wejścia w zbrodnię" swoją niebanalnością zaintrygował mnie od razu. Dostałam. Usiadłam i...przesiedziałam kilka dobrych godzin, by zamknąć książkę i radośnie wykrzyknąć: "Wow! To jest to!". Niby zwykła, prostym językiem napisana powieść, ale jednak. Co mnie więc tak zachwyciło? Uwaga, wymieniam: ciekawa fabuła, trzymająca w napięciu akcja, bardzo dobre wykonanie jak i barwni oraz świetnie wykreowani bohaterowie (dobra, może nie licząc tego, tego, ukochanego, którego wprost nie mogłam ścierpieć) - Sylvia, podobnie jak i Rollins to niewątpliwie dwójka, z którą chciałabym się zaprzyjaźnić. 

"Wejście w zbrodnię" to bez wątpienia dobra młodzieżówka, bez powielanych schematów (aczkolwiek niektórzy mają ją jako wierną kopię "Snu" Lisy McMann, nie czytałam jednak, więc się nie wypowiem, chociaż patrząc po opisie, fabuła trochę odbiega). Zaskakująca, wspaniała, magiczna, jednym słowem mówiąc: niesamowita. I nie zawiera ona jedynie wątku kryminalnego i romansowego jak głosi okładka, co to, to nie. Pokazuje co to prawdziwa przyjaźń, poświęcenie względem drugiej osoby i zmaganie się z ciężkimi, również rodzinnymi problemami. Jeśli myślicie więc, że nic Was już nie zaskoczy, że wszystkie pomysły na dobre książki zostały wykorzystane, przeczytajcie tę książkę. Nie zawiedziecie się, przynajmniej nie powinniście. Natomiast pani, pani Hathaway, niezmiernie dziękuję za ten jakże udany debiut literacki. I proszę szybciej ten sequel wydawać, bo ciekawość mnie zżera.

Ocena: 9/10

4 sty 2013

23. "Pałac Północy" - Carlos Ruiz Zafón

    




      Tytuł polski: "Pałac Północy"    
      Tytuł oryginału: "El Palacio de la Medianoche"      
      Autor/ka: Carlos Ruiz Zafón
      Wydawnictwo: MUZA
      Liczba stron: 288





Który fan książek czy wielki czytelnik nie słyszał o najpopularniejszym współczesnym hiszpańskim powieściopisarzu, Carlosie Ruizie Zafónie? Fakt, że opinie na temat pozycji z jego dorobku pisarskiego są bardzo od siebie odrębne, ja na dzień dzisiejszy zaliczam się do grona jego wielbicieli, mimo przeczytania zaledwie trzech jego powieści. Niestety, jak "Marina" i "Cień wiatru" wprost mnie zachwyciły, tak na "Pałacu Północy" trochę się zawiodłam.

Tym razem autor przenosi nas do Kalkuty, w lata 30-te ubiegłego wieku. Poznajemy Bena i jego przyjaciół, którzy mieszkają w sierocińcu, a niebawem skończą szesnaście lat. Tym samym będą mogli na zawsze już opuścić mury budynku, który przez ich najmłodsze lata stał się dla nich domem i obrać swoją własną drogę. Ostatniej wspólnie spędzonej nocy postanawiają wybrać się do tytułowego Pałacu Północy, który stanowił miejsce spotkań członków założonego przez nich stowarzyszenia. W tym samym czasie poznają Sheere, ich rówieśniczkę, której pozwalają zostać pełnoprawnym członkiem grupy. Jest jednak pewien warunek - dziewczyna musi opowiedzieć historię z jej życia, o której nikomu wcześniej nie wspominała. Po wysłuchaniu sekretu jej rodziny, członkowie w okamgnieniu decydują się pomóc nowo poznanej dziewczynie, nie zdając sobie nawet sprawy, jakie niebezpieczeństwo czyha na ich wszystkich. Tajemniczy pociąg w płomieniach, z którego środka wydobywają się przerażające krzyki dzieci to dopiero początek. Sheere oraz Bena szuka morderca, który nie cofnie się przed niczym, byleby tylko ich odnaleźć i zabić. Czy przyjaciołom uda się przetrwać?

Byłam niezmiernie ciekawa czy panu Zafónowi uda się nakreślić obraz Kalkuty, równie wspaniale jak zrobił to z Barceloną. W tym wypadku nie mam mu nic do zarzucenia, punkt ten zaliczył idealnie. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znajdujemy się w samym sercu całkowicie obcego nam miasta i wraz z bohaterami przemierzamy jego uliczki, a także odwiedzamy Pałac Północy. Książka wspaniale oddaje ten hinduski klimat. W połączeniu z bogatym i przyjemnym w odbiorze językiem pisarza, a także umiejętnie budowanym napięciem oraz ciekawymi bohaterami otrzymujemy kolejną wspaniałą powieść.

Ale zaraz...Skoro wszystko jest takie wspaniałe, dlaczego napisałam, że na "Pałacu Północy" trochę się zawiodłam? Już tłumaczę. Otóż - zakończenie całej historii. Tak, to jest coś, czego nie mogę autorowi wybaczyć. Jak przez trzy czwarte książki przebrnęłam błyskawicznie, tak dalszą część skończyłam dopiero po kilku podejściach. W życiu bym nie przypuszczała, że w taki sposób przebiegnie spotkanie bohaterów z mordercą (wiem, że być może to, co teraz piszę pewnie nie trzyma się kupy, ale nie zamierzam po prostu zdradzać Wam fabuły).

Zdaje mi się, że gdybym "Pałac Północy", który jest drugą powieścią pisarza, przeczytała przed "Mariną" i "Cieniem wiatru", pewnie ocena tych drugich gwałtownie by spadła. Każda z nich jest bowiem taką powieścią kryminalną, tyle że z wymienionymi bohaterami i trochę różniącą się od siebie fabułą, oczywiście bardziej dopracowaną. Nie wiem, może ja mam tylko takie wrażenie, że każdą z książek Carlosa Ruiza Zafóna wcale nie tak mało łączy? Niemniej jednak polecam wszystkim wielbicielom owego pisarza, którzy nie mieli jeszcze okazji pobyć w wykreowanej przez niego Kalkucie jak i tym, którzy z autorem przygodę dopiero zaczynają. Myślę, że "Pałac Północy", nawet jeśli część rozczaruje, na początek okaże się przyzwoity. Osobiście, mimo jednego (pierwszego?) "niewypału", nie zamierzam kończyć swojej przygody z pisarzem, ale póki co biorę się za twórczości innych mistrzów pióra, bo nie samym Zafónem człowiek żyje!

Ocena: 6/10