22 lut 2013

Zmiany, zmiany, zmiany...

Tak, wiem, po raz enty będę się powtarzać, ale co zrobić, szkoła zabiera nam cały wolny czas. Na czytanie mam praktycznie tylko weekendy, chociaż i tak nie całe, bo wypracowania, nauka do testów, kartkówek no i kwietniowego egzaminu. A ponieważ zależy mi na dobrym liceum, więc trochę jednak przyłożyć się muszę, bo albo dostanę się do wszystkich, albo do żadnego i wtedy będzie problem. Z czytania chcę mieć po prostu przyjemność, a nie coś, co mam robić przymusowo, dlatego też posty będą ukazywały się rzadziej niż zazwyczaj (w sumie to i tak nie za często się ukazują, hehehe). Obecnie kończę "Zbuntowaną", więc recenzja powinna pojawić się na dniach. Zmiany: z pewnością w niedalekiej przyszłości zmienię szablon, być może nawet i adres url, jeśli tylko coś sensownego przyjdzie mi do głowy. Jeśli chodzi o grafikę, to ja noga raczej jestem, ale może jakiś uroczy szablon wynajdę. No i zamierzam utworzyć zakładkę "O mnie", byście mogli się o mojej osobie czegoś więcej dowiedzieć. Oprócz tego, chciałabym pisać nie tylko o książkach, ale także o muzyce, filmach, serialach, wydarzeniach kulturalnych...No i zamierzam zrobić porządek w postach, kategoriach i etykietach, być może wprowadzić też nową skalę oceniania. No nic, poczekamy, zobaczymy. Na razie to muszę przede wszystkim znaleźć na to odpowiednią ilość czasu, a znając moją szkołę, będzie trudno. Jeśli macie jakieś pytania bądź sugestie, zapraszam do komentowania. Ja tym czasem idę poświęcę swój piątkowy wieczór na...odrabianie zadań z matematyki, bo egzamin, to się sześć dni w tygodniu do szkoły chodzi, nie pięć, a jak.
Do szybkiego napisania!
 

17 lut 2013

Zapowiedzi i nowości wydawnicze 02/2013

By dowiedzieć się więcej o danej książce, kliknij w okładkę.

Jakimś cudem, niczym kontroler lotów, Sarah trzyma w ryzach każdą minutę swojego życia. Ale ten nadmuchany do granic możliwości balon musi kiedyś wybuchnąć. Pewnego pechowego dnia, Sarah jadąc do pracy rozmawia przez telefon i o sekundę za długo nie patrzy na drogę. W jednym momencie, wszystkie idealnie zgrane i zgodnie pracujące części mechanizmu zwanego życiem, zostają z hukiem zatrzymane.

Spowodowany wypadkiem uraz mózgu całkowicie wymazuje lewą stronę jej świata, i po raz pierwszy, Sarah pozwala na to żeby kontrolę przejęli jej bliscy, w tym od dawna nieobecna w jej życiu matka. Nie mogąc nawet porządnie umyć zębów, musi przemyśleć swoją przeszłość i zastanowić się nad niepewną przyszłością.

Teraz, kiedy siłą woli próbuje odzyskać niezależność i zdrowie, Sarah musi nauczyć się, że jej prawdziwe przeznaczenie, jej nowe, prawdziwe życie, może znajdować się daleko od świata sal konferencyjnych i projektów. Musi dostrzec, że szczęście i satysfakcja większa niż sukces zawodowy znajdują się w jej zasięgu, wystarczy tylko przez chwilę zwolnić tempo.


Lucy Houston i Mickey Chandler pewnie wcale nie powinni się w sobie zakochiwać, a tym bardziej myśleć o małżeństwie. Oboje są obciążeni genetycznie – on cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową, kobiety w jej rodzinie jedna po drugiej zapadają na raka piersi. Kiedy jednak w dniu dwudziestych pierwszych urodzin Lucy drogi jej i Mickeya przecinają się, oboje wiedzą, że to spotkanie odmieni ich życie. 

Pełni obaw i wątpliwości, Lucy i Mickey są gotowi zrobić wszystko, by ich związek przetrwał – spisują nawet jego reguły. On zobowiązuje się regularnie przyjmować leki. Ona nie będzie obwiniać Mickeya o to, co nie podlega jego kontroli. Oboje przyrzekają sobie wierność i cierpliwość. Jak w każdym małżeństwie, zdarzają im się lepsze i gorsze – a czasami koszmarnie złe – dni. Załamani kolejnym nawrotem choroby, podejmują dramatyczną decyzję: nigdy nie będą mieć dzieci. Kiedy jednak Lucy podczas rutynowej kontroli dowiaduje się, że jest w ciąży, reguły przestają się liczyć, a Lucy i Mickey muszą na nowo zdefiniować swój związek.


Uniwersytetem Cambridge wstrząsa seria tajemniczych samobójstw. Już kilkanaście dziewczyn odebrało sobie życie – w bardzo gwałtowny, krwawy, makabryczny sposób. Sposób, który każe doktor Evi Oliver, uniwersyteckiemu psychiatrze, podejrzewać, że to coś więcej niż zbieg okoliczności.

Do Cambridge przyjeżdża z Londynu Lacey Flint. Prowadzi śledztwo, udając studentkę. Niebawem ktoś zaczyna ją straszyć, wykorzystując jej najskrytsze lęki.

I zaczynają ją dręczyć te same niepokojące koszmary, o jakich mówiły dziewczyny, zanim odebrały sobie życie...


Słowa są najniebezpieczniejszą bronią..
Ludania, brutalny kraj z surowymi prawami i społeczeństwem podzielonym na klasy mówiące różnymi językami. Najmniejsze naruszenie zasad, nawet spojrzenie w oczy przedstawicielowi wyższej klasy, karane jest śmiercią – tak jak najmniejsza próba sprzeciwu wobec rządów bezwzględnej królowej.
Siedemnastoletnia Charlaina rozumie wszystkie języki. Przez całe życie z powodzeniem ukrywała ten śmiertelnie niebezpieczny dar – aż do dnia gdy spotyka Maxa. Przystojny, zagadkowy chłopak mówi językiem, jakiego wcześniej nie słyszała. I zna jej tajemnicę...
 





Anglia, początek XIX wieku. Tajemniczy pan Norrell jest jednym z nielicznych, którzy zajmują się jeszcze czarami. Ale to właśnie dzięki niemu i jego młodemu przyjacielowi - Jonathanowi Strange'owi, Anglia stanie się na powrót krainą tajemnej sztuki. Dwaj bohaterowie posiądą niezwykłą władzę, a sam rząd poprosi ich o pomoc w walce z Napoleonem. Lecz magia ma swoją cenę...

Gdy wszyscy wokół kłamią, komu zaufasz?

Świat Allie legł w gruzach. Jej ukochany brat zaginął, a ona została aresztowana – kolejny raz. Rodzice podejmują desperacką decyzję o wysłaniu dziewczyny do elitarnej szkoły z internatem. Akademia Cimmeria nie jest jednak zwyczajną szkołą. Panują tu dziwne zasady, a uczniowie to w większości bogate dzieci wpływowych rodziców. Kiedy jedna z uczennic zostaje zamordowana, Allie zaczyna rozumieć, że Akademia Cimmeria skrywa mroczny sekret. Czy w jego odkryciu pomoże dziewczynie przystojny Sylvain? A może outsider Carter?

Jaką tajemnicę kryje historia rodziny dziewczyny? Kim tak naprawdę jest Allie?

________________________________________________________________
W tym miesiącu z wyżej wymienionych pozycji najbardziej zainteresowały mnie: "Lewa strona życia", "Jonathan Strange i Pan Norrell" oraz "Wybrani". W każdym razie ciekawie się zapowiadają. Jak z Wami?
Niedługo postaram się pozmieniać to i owo na blogu - przede wszystkim szablon, dodam też nowe zakładki. Tylko czas na to wszystko trzeba znaleźć :) Pozdrawiam!

15 lut 2013

Stosik nr 6

Na początku wybaczcie - tradycyjny już - brak czasu. Szkoła się, Panie i Panowie, ponownie niestety zaczęła, a teraz o dobre oceny trzeba walczyć, bo tu do liceum zaraz. I jak/gdzie/kiedy tu czytać, gdy sprawdzianów tyle. Weekend na szczęście nadszedł, więc może chociaż przez te dwa dni uda mi się nadrobić książkowe i przy okazji blogowe zaległości. Chociaż nie mam obecnie do laptopa dostępu, korzystam z komputera, na którym jedna strona ładuje się przez pół godziny, tak więc mam nadzieję, że post się jakoś opublikuje, zanim rozłączy mnie kompletnie (post na szybko, wybaczcie).
Oto co w najbliższym czasie zamierzam przeczytać, a następnie zrecenzować (od góry):
  • T.T.Thomas - "Ja - James Dean" - kiedyś tam znalazłam na domowej półce, zastanawiając się, skąd ona się tu wzięła. No ale mamusia, fanka Jamesa Deana przecież, a ja również z chęcią czegoś więcej się o nim dowiem,
  • Veronica Roth - "Zbuntowana" - czyli kontynuacja "Niezgodnej", którą obecnie czytam i przyznać muszę, że całkiem niezła, a w każdym razie od "jedynki" lepsza,
  • Andrzej Sapkowski - "Czas pogardy" - czyli czwarty już tom słynnego "Wiedźmina". Pożyczony od dobrej duszy,
  • M.P.Haddix - "Wśród ukrytych, wśród oszustów" - wybrane w ciemno w bibliotece, mam nadzieję, że się nie zawiodę,
  • Laini Taylor - "Córka dymu i kości" - tyle pozytywnych opinii, więc wypożyczyłam z biblioteki. Zobaczymy, jak książka wypadnie w moich oczach,
  • Rosamund Lupton - "Potem" - przeczytana, recenzję możecie znaleźć na blogu.

To by było na tyle. Skończę czytać pewnie za kilka miesięcy, bo egzamin i niestety czas spędzam nad książkami, tyle że szkolnymi. Trudno chyba będzie, tym bardziej, że ostatnio tyyyle wspaniałych pozycji w bibliotekach wypatrzyłam! Wakacje - błagam, szybciej.

9 lut 2013

29, 30. "Ostatnie życzenie", "Miecz przeznaczenia" - Andrzej Sapkowski

Który szanujący się czytelnik, a przede wszystkim fan fantastyki nie słyszał o słynnym "Wiedźminie" jednego z najpoczytniejszych współczesnych polskich pisarzy, Andrzeja Sapkowskiego? Ja, niechętnie sięgająca po cokolwiek z dziedziny fantastyki, a tym bardziej po książkę, która wyszła spod pióra polskiego pisarza/pisarki, z początku nie chciałam o niej nawet słyszeć. Tym bardziej, gdy dowiedziałam się, że pierwsze dwie części są w formie opowiadań, do których - sama nie wiem czemu - jestem uprzedzona. Jednak kolega, zafascynowany serią, niemalże wcisnął mi, najpierw jeden, potem drugi tom do rąk i czekał na opinie. I tak jakoś wyszło, że uległam. A przy okazji odkryłam nowego ulubionego polskiego autora.
Zarówno pierwszy jak i drugi tom powinny posiadać oddzielne posty, ale stwierdziłam, że jeśli są to po prostu zbiory opowiadań wprowadzające do wiedźmińskiej serii, to nie będę się o obydwu aż tyle rozpisywać. Tak więc dzisiaj zaprezentuję Wam dwie mini-recenzje.

"Później mówiono, że człowiek ów nadszedł od północy, od Bramy Powroźniczej. Nie był stary, ale włosy miał prawie zupełnie białe. Kiedy ściągnął płaszcz, okazało się, że na pasie za plecami ma miecz. Nie było w tym nic dziwnego, w Wyzimie prawie wszyscy chodzili z bronią, ale nikt nie nosił miecza na plecach niby łuku czy kołczana. Białowłosego przywiodło do miasta królewskie orędzie: trzy tysiące orenów nagrody za odczarowanie nękającej mieszkańców Wyzimy strzygi. Takie czasy nastały. Dawniej po lasach jeno wilki wyły, teraz namnożyło się wszelakiego paskudztwa – gdzie spojrzysz, tam upiory, strzygi, bobołaki plugawe, bazyliszki, diaboły, żywiołaki, wiły i utopce. Tu nie wystarczą zwykłe czary ani osinowe kołki. Tu trzeba profesjonalisty. A przybysz z dalekiej Rivii takim profesjonalistą jest. To wiedźmin Geralt, mistrz miecza i magii, mutant zaprogramowany, by strzec na świecie moralnej i biologicznej równowagi."




Pierwszy tom wypadł średnio. Wiadomo, wprowadzenie, zaznajomienie się z bohaterami i te sprawy, ale przyznam, że na te sześć opowiadań spodobało mi się jedynie jedno, pt. "Kraniec świata". "Ziarno prawdy" też nie było najgorsze. Pozostałe - pod względem fabuły może nienajlepsze, czasem zdarzało mi się przysypiać, lecz nadrabiał to humor i bohaterowie. Śmiałam się przy wymyślnych i poprzekręcanych nazwach stworów, jak na przykład diaboł, nietopyrze czy bizuny, a Geralta oraz Jaskra (Jaskieer!) polubiłam już od pierwszych stron. Niezwykle spodobał mi się język powieści, zawierający w sobie po części staropolszczyznę i język elficki. W ogóle te słowiańskie klimaty, bardzo mi się ta konstrukcja podobała. Opowiadania, jak już wspomniałam, są lepsze i gorsze, tak więc sześć, może siedem na dziesięć na początek wystawię.



Drugi tom przedstawia się o niebo lepiej. Być może zawdzięczam to pojawieniu się Ciri w przedostatnim, tytułowym opowiadaniu pt. "Miecz przeznaczenia", ale żeby nie było - poprzednie wcale nie były gorsze! Najmniej podobał mi się "Okruch lodu" (pewnie dlatego, że nie przepadam za Yennefer), ale poza tym jestem prawie zachwycona (piszę prawie, bo tom trzeci zachwycił mnie bardziej, no i wreszcie skończyły się opowiadania!). Świetne przygody, genialni bohaterowie, wspaniały humor i  przezabawne dialogi...mogłabym wyliczać bez końca. Zdecydowanie bardziej podobały mi się opowiadania zawarte w tym tomie. Jedyne, co mogę powiedzieć na koniec:  każdy czytelnik, bez względu na swoje gusta, o fanach fantastyki, którzy jeszcze nie mieli z "Wiedźminem" styczności nie wspomnę (tak w ogóle to są tacy?) musi KONIECZNIE się z tą serią zapoznać. A panu, Panie Andrzeju ,dziękuję za przekonanie mnie do tego gatunku! (8/10)

Wiedźmin
tom 1 | tom 2 | tom 3 | tom 4 | tom 5 | tom 6 | tom 7

6 lut 2013

28. "Alchemik" - Paulo Coelho






      

      Tytuł polski: "Alchemik"  
      Tytuł oryginału: "O alquimista"    
      Autor/ka: Paulo Coelho
      Wydawnictwo: Drzewo Babel
      Liczba stron: 212







Twórczość Paula Coelha można uwielbiać lub nienawidzić. Przyznam, że jeśli gdzieś słyszę nazwisko tego pisarza, to raczej źle mi się ono kojarzy. Po niewypale, jakim okazała się powieść "Weronika postanawia umrzeć", wiedziałam, że prędko po kolejną pozycję w/w pisarza nie sięgnę. Co jednak zrobić, gdy chcąc czy nie chcąc przeczytać trzeba, bo książka znajduje się w kanonie lektur szkolnych (sama do tej pory zastanawiam się, co ona tutaj robi. Ma za zadanie wprowadzić młodzież w filozofię? Naprawdę nie ma lepszych lektur w tym celu przeznaczonych?). A ponieważ egzamin w tym roku, więc staram czytać się wszystko, co zaległe i konieczne do zapoznania się. Z jednej strony przypuszczałam, że kolejna styczność z panem Coelhem będzie niemiłym doświadczeniem, z drugiej natomiast liczyłam, że "Alchemik" jako chyba najpopularniejsza jego powieść okaże się czymś godnym uwagi. I co? Moje przypuszczenia okazały się trafne.

Fabułę spróbuję Wam krótko streścić, chociaż sama nie wiem dokładnie jak ubrać to w słowa. Santiago (kolejny Santiago) to młody pasterz podróżujący wraz ze swoim owczym stadem po obszarach Andaluzji. Pewnego dnia spotyka starca, który uważa się za króla i mówi mu, że jego skarb ukryty jest koło egipskich piramid. Chłopiec postanawia porzucić swoje dotychczasowe życie, by wyruszyć w podróż w poszukiwaniu swojego przeznaczenia. Po drodze spotyka wielu ludzi, którzy pomagają mu zrealizować swój cel. Czy Santiago osiągnie to, co zamierza?

Zaczęło się nieźle. Nie wspaniale, lecz nieźle. Później powoli zaczęłam przysypiać, ale stwierdziłam, że jak już zaczęłam, to dobrnę do końca. Udało się, ale ledwie. Dobre momenty skończyły się, gdy po raz pierwszy ujrzałam sformułowania w stylu: Dusza Świata czy Własna Legenda. I ujrzawszy kolejny i jeszcze następny raz powyższe słowa miałam wielką chęć, by wyrzucić książkę przez okno. Na szczęście szybko dobrnęłam do końca, lecz trudno było mi wziąć do ręki kolejną lekturę, bowiem czekałam, aż mój mózg zacznie normalnie funkcjonować i wyrzuci z siebie te pseudofilozoficzne i jakże głębokie rozmyślania zawarte w "Alchemiku".

Bo ja po prostu nie rozumiem fenomenu tego pisarza. Miliony sprzedanych egzemplarzy na całym świecie, mnóstwo fanów i czytelników. Za co? Przecież każdy, nawet przeciętny Kowalski doskonale wie o wszystkim, co autor starał się, lecz z marnym skutkiem, przekazać za pomocą swej książki. By znaleźć swój cel w życiu. Do tego wpleść trochę religii, co drugie słowo napisać wielką literą i sukces komercyjny gwarantowany. 

Gdyby nie to, że spotkało mnie to przykre doświadczenie - przeczytanie "Pięćdziesięciu twarzy Greya", to chyba mogłabym nazwać książkę najgorszą, z jaką przyszło mi się kiedykolwiek spotkać. Nawet w cytatach nic mądrego nie znalazłam. Jedynym chyba plusem, jaki znalazłam jest to, że książkę czyta się niezwykle szybko. I tyle. W moich oczach książka ma status: "papier toaletowy". Ale pamiętajcie - to tylko moje własne zdanie.

Ocena: 2/10

2 lut 2013

27. "Potem" - Rosamund Lupton







      Tytuł polski: "Potem"  
      Tytuł oryginału: "Afterwards"    
      Autor/ka: Rosamund Lupton
      Wydawnictwo: Świat Książki
      Liczba stron: 400






Rodzicielska, a szczególnie matczyna miłość to chyba największa, a zarazem najtrwalsza ze wszystkich możliwych. Kto inny jak nie nasza rodzicielka opiekowała się nami od naszych najmłodszych lat i pokazywała jak odnaleźć się w otaczającym nas świecie? Kto jak nie ona zapewniała nam bezpieczeństwo i obdarzała szczęściem? Miłość ta jest więc w pełni szczera, a także skora do największych poświęceń. Jednym słowem po prostu bezgraniczna. Oczywiście, przypadki są jednak różne. Poznajmy tymczasem pewną brytyjską rodzinę, której pewnego, letniego dnia los odebrał całą możliwą radość.

Jednego z upalnych, lipcowych poranków w prywatnej londyńskiej szkole wybucha pożar. Grace, matka Jenny, wbiega do budynku, by uratować swoją córkę. Dym i ogień sprawiają jednak, że kobieta traci przytomność. Budzi się dopiero w szpitalu, gdzie spotyka nastolatkę. Obie są zaledwie swoimi duchami, obserwatorami wydarzeń, których nikt inny nie widzi ani nie słyszy. Obie znajdują się również w stanie krytycznym. Niedługo potem wychodzi na jaw, że szkoła podpalona została celowo. Jaki motyw miał zbrodniarz? Czy cała sprawa miała związek z przeszłością Jenny? Balansując na krawędzi życia i śmierci obie kobiety próbują rozwiązać sprawę. A czas ucieka...

"Potem" to drugi z kolei thriller psychologiczny autorstwa Rosamaud Lupton goszczący na księgarskich półkach. I mimo że premiera całkowicie bez echa może nie przeszła, to muszę przyznać, że o powyższej pisarce nigdy wcześniej nie słyszałam. Czy żałuję jednak  spędzonego nad jej książką czasu? Nie, tego powiedzieć nie mogę. Chociaż kilka rzeczy może i wymagałoby poprawki, to mogę Wam ją z czystym sumieniem polecić. Ale od początku. Zacznijmy od fabuły. Początek niezły. Koniec również. Dlaczego? Bo coś się działo. Ja rozumiem, że przez całą książkę prowadzone było śledztwo, że trzeba było wyjaśnić sprawę i to powinno oczywiście się tu znaleźć. Lecz całe to "latanie" męża Grace od jej szpitalnego łóżka do łóżka ich córki było takie...mogę po prostu powiedzieć: powtarzające się? Moim skromnym zdaniem książkę można by o pewne momenty skrócić, a dać jakiś krótki epilog zatytułowany na przykład "Potem" właśnie i tam opisać dalsze losy bohaterów. Bo jak dla mnie, to kilka kwestii nie zostało do końca wyjaśnionych.

Niemniej jednak czytało się przyjemnie. Bogate, a jednocześnie lekkie pióro pani Lupton sprawiło, że lektury nie chciało się odkładać na bok. Podczas czytania towarzyszyły mi przeróżne emocje: od smutku aż po złość. Tylko ta radość nie mogła nigdzie dla siebie miejsca znaleźć. Ale bywa i tak, cóż poradzić. Całość zamyka wartka akcja, wciągająca historia i świetnie wykreowani bohaterowie. Od razu polubiłam Jenny, mimo że tyle nas przecież od siebie różni. Książka napisana jest z perspektywy Grace, tak, by czytelnik mógł z łatwością wczuć się w sytuację zagubionej matki, a jednocześnie brać udział w śledztwie. 

Nie sposób nie wspomnieć o okładce, która - mimo że "zerżnięta" od brytyjskiej, to jednak urocza pozostaje. Możemy dostrzec na niej kroczącą przez park Jenny, znajdujący się prawdopodobnie w okolicach szkoły. Jak możecie zobaczyć, kawałek jest przypalony (nadrukowany, ma się rozumieć), co nawiązywać ma do pożaru, w którego sprawie prowadzone jest śledztwo.

Reasumując: świetnie napisana życiowa historia. Mogę Wam od razu powiedzieć, że wszystkie fragmenty recenzenckie znajdujące się z tyłu okładki głoszą najprawdziwszą prawdę. Myślę, że co jakiś czas warto oderwać się od fantastyki, paranormali i tym podobnych gatunków, by na chwilę wczuć się w realne i możliwe sytuacje, które są do spotkania w naszym codziennym życiu.

Powiedziałeś mi kiedyś, że zmysłem, który w chwili śmierci przestaje działać jako ostatni, jest słuch. Mylisz się. Ostatnia jest miłość.

Ocena: 7/10

1 lut 2013

Styczeń 2013 - podsumowanie.

Ani się nie obejrzeliśmy, a styczeń dobiegł końca. Może nie był to najlepszy z moich czytelniczych miesięcy, ale patrząc na poprzednie, to z pewnością przedstawia się  jako jeden z lepszych. 
Co z tego, że ferie nadeszły, jak masa sprawdzianów po powrocie, a i zaległe rozprawki czekają, aż ktoś wreszcie je napisze, podręczniki również, bo to egzamin gimnazjalny przecie zaraz. Ja, jak to ja, korzystam z wolnego czasu odsypiając cały miniony semestr i nadrabiając drugi sezon American Horror Story i innych seriali, bo to też samo się nie obejrzy. Czytam między jednym odcinkiem, posiłkiem, spacerem i przeczytaniem kilku stron w szkolnym podręczniku, więc powoli, ale jakoś idzie. Ale dobra, koniec nawijania. W tym miesiącu udało mi się przeczytać 6 książek, więc, niestety, niewiele:

  • "Miecz przeznaczenia" - Andrzej Sapkowski
  • "Niezgodna" - Veronica Roth
  • "Alchemik" - Paulo Coelho
  • "Potem" - Rosamaud Lupton
  • "Dywizjon 303" - Arkady Fiedler
  • "I nie było już nikogo" - Agatha Christie

Razem daje to 1657 stron, więc średnio 53 strony dziennie. Mało. Ale trudno - w jakimś stopniu daje mi to motywację do poprawienia wyniku w lutym. 
Najlepsze książki stycznia: "Miecz przeznaczenia" oraz "Dywizjon 303" (tak, Panie i Panowie, kolejna lektura, którą mogę zaliczyć do ulubionych!)
Najgorsza książka stycznia: "Alchemik".

Chciałabym podziękować Wam za wszystkie odwiedziny i komentarze, chwalić się może nie będę, bo zupełnie nie mam czym, ale sprawiacie, że czuję, że mam dla kogo pisać. Postaram się robić to częściej, obiecuję.
Trzymajcie się tym czasem i życzę Wam lepszych wyników od mojego!

[EDIT] 02/02/2013: Pardon, mój wynik muszę jednak zmienić, zapomniałam o pani Christie! Ładnie to tak?