9 wrz 2013

43. "Złodziejka książek" - Markus Zusak







       Tytuł polski: "Złodziejka książek"    
       Tytuł oryginału: "The Book Thief
" 
       Autor/ka: Markus Zusak
       Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
       Liczba stron: 496





„Był sobie raz dziwny mały człowieczek, który podjął trzy ważne życiowe decyzje:
1. Zrobił sobie przedziałek po innej stronie niż wszyscy.
2. Zapuścił mały kanciasty wąsik.
3. Postanowił, że zdobędzie władzę nad światem."


Jak należy pisać o wojnie? Jak należy pisać o tych traumatycznych wydarzeniach, które zmieniły los wielu, zamknęły drzwi na świetlaną przyszłość przed milionami i pochłonęły jeszcze więcej ofiar? Co więcej - czy da się stworzyć wyimaginowaną, lecz jakże autentyczną zarazem, historię, która dogłębnie poruszy serca czytelników na całym świecie swoją oryginalnością, pięknem, a autor - umiejętnością relacjonowania zdarzeń (zmyślonych bo zmyślonych, ale można żyć w świadomości, że podobna opowieść zdarzyła się gdzieś, o tam, na Zachodzie lub nawet bliżej) mających miejsce w czasach, w których nawet się nie egzystowało? Mówię Wam - da się. I ten trzydziestokilkuletni australijski pisarz jest tego, idealnym wręcz, przykładem.


Trwa II wojna światowa. Młoda Niemka, Liesel Meminger, oddana zostaje pod opiekę rodzinie zastępczej, u której ma większe prawdopodobieństwo na przeżycie tego tragicznego okresu i okazję żyć w miarę normalnie. Więc próbuje - z wiecznie niezadowoloną kobietą i niesamowicie spokojnym malarzem pokojowym, którzy od tej pory zastąpić mają jej mamę i brata. Wśród przyszłych przyjaciół, kradzionych książek i osoby, która na (nie)szczęście również znalazła sobie miejsce.
A nad tym całym bezdusznym światem czuwa Śmierć. Czai się tuż za rogiem i czeka na odpowiednią chwilę, by wraz z nią wypełnić swój obowiązek. Jednak nie kierujcie się stereotypami - nie jest to zwykły kościotrup z kosą, któremu zabieranie z Ziemi kolejnych dusz sprawia niezwykłą przyjemność. Jak więc sama siebie przedstawia: „Ja naprawdę potrafię być wesoły. I przyjacielski. I sympatyczny. I życzliwy. A to dopiero początek wyliczanki. Tylko nie proście mnie żebym był miły. Ta cecha nie ma ze mną nic wspólnego”. Wraz z nią przenosimy się w czasie do Molching i Himmelstrasse, obserwując dorastającą Liesel oraz jej najbliższych, skupiając się na "tu i teraz", nie dopuszczając nawet do siebie najgorszych myśli.

Na "Złodziejkę" miałam ochotę od dawna. W końcu nie lubię przebywać długi czas w grupie "Ci, co nie przeczytali, a dawno powinni", więc gdy tylko znalazłam ją w księgarni, nie zastanawiałam się ani przez chwilę. Do wszystkiego trzeba przecież dojść samemu - zbadać, dojść do tego, czym tak naprawdę zachwycają się wszyscy dookoła i dołączyć do tego grona, bądź wręcz przeciwnie. Jeśli o mnie chodzi - macie nowego członka. Historia młodej Liesel mnie urzekła. Urzekła mnie jej nieszablonowość i sposób przedstawienia całości - za pomocą zastosowania "czarnego humoru, który daje ukojenie" jak to trafnie podsumował Time. I zdarzenia może rzeczywiście wydawać by się mogły w miarę znośne, w końcu to tylko mały odłamek tego całego przytłaczającego tragizmu, ale osób, które nie zapłakałyby nad losem bohaterów z Molching znajdzie się chyba niewiele. 

"Po niedługim czasie otaczały ją strzępy podartych na małe kawałeczki stron i słów. Słowa. Po co są słowa? Świat bez słów wyglądałby inaczej. Bez słów Führer byłby niczym. Nie byłoby kulejących więźniów, nie byłoby potrzeby pocieszania się oszukańczymi słowami."

...nawet jeśli całość rozgrywa się w Niemczech, a więc przekonać wydawałoby się trudno. Markus Zusak, za pomocą Śmierci, stara się nam przypomnieć pewien fakt: "Najpierw kolory. Potem ludzie. Tak to widzę. A przynajmniej próbuję.". Przecież nie każdemu z Trzeciej Rzeszy należy dołączać plakietkę nazisty. Niektórzy żyli bowiem podobnie jak część naszych przodków - w głodzie, ubóstwie, strachu, z dala od bliskich. Dniem dzisiejszym - nie myśląc o tym, co może przynieść jutro. I jak dziwnie, a jednak prawdziwie może ta oczywistość zabrzmieć - byli zwykłymi ludźmi, tak jak my wszyscy. 

Słowa, słowa, słowa. Pan Zusak uświadamia nam jaką wielką mają one moc. Ale to nie jedyna rzecz, która skłania do przemyśleń - można ich tu znaleźć naprawdę mnóstwo, głównie tych najbardziej oczywistych, o których tak często zapominamy. Będę niesamowicie tęsknić za wszystkimi mieszkańcami Molching, w szczególności za Maxem, Rudym, Liesel, Hansem, a nawet Rosą, bez której osobowości wszystko to zdawałoby się być jeszcze bardziej druzgocące. Autor wykreował własny styl, który składa się ze wspaniałego pióra i wisielczego humoru. Nie jest to na pewno książka napisana lekko, którą czyta się w mgnieniu oka, lecz która pozwala się delektować swym każdym następnym słowem; po której przeczytaniu pozostaje niewyobrażalna pustka. I wiecie co? Ja to jednak zazdroszczę tej drugiej stronie, która ma ją jeszcze przed sobą.

"Minęło dużo czasu, a ilość mojej roboty nie maleje. Mówię wam, ten świat to fabryka. Napędza ją słońce, ale rządzą ludzie. A ja trwam. Zbieram ich dusze."

Ocena: 10/10

8 komentarzy:

  1. druga wojna światowa jest w historycznych sprawach moim zdaniem najciekawsza, ale czytać akurat wolę raczej o XIX wieku. ale jeśli natknę się na "Złodziejkę książek", na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Złodziejka książek" jest lekturą, którą MUSZĘ przeczytać. Nie dorwałam jej jeszcze w bibliotece, ale mam nadzieję, że w końcu uda mi się to.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czzasami mam wrażenie, że jestem jedyną osobą, która tej książki jeszcze nie czytała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest jedna z najlepszych książek jakie w życiu czytałam! I również zazdroszczę tej drugiej stronie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. czytałam :) bardzo ciekawa ksiażka. Smierc jako narrator - genialne. wykorzystałam tą książkę nawet do mojej prezentacji maturalnej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam, zostałaś nominowana do Liebster Blog Award. Jeśli masz ochotę wziąć udział w zabawie, zapraszam - http://popcultureserendipity.blogspot.com/2014/01/liebster-blog-award.html#more Pozdrawiam serdecznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam zarówno "Złodziejkę..." jak i "Posłańca" . Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń